Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wakacje bez dostępu do Internetu ale z dostępem do siebie. 4 powody, dla których warto je przetestować

Być może, podobnie jak ja, nie marzysz o tym by się wylogować, spędzić wakacje bez dostępu do Internetu? Czym byłoby życie bez smartfona, ajfona czy kompa? Ja nie mogę go sobie do końca wyobrazić – no tak, blogerka! Ale zaintrygował mnie ostatni trend coraz częstszego wylogowywania się z wirtualnego świata. Zrobił tak kiedyś, na próbę Ed Sheeran. To nic, że wrócił do sieci! Wylogowując się z Internetu, zyskujemy dostęp do siebie. Wystarczy kilka dni, może tydzień. To i tak wiele, ale wiele też zyskujemy.

To moje 4 subiektywne powody, dla których warto postawić na wakacje bez dostępu do Internetu:

Mamy czas na kreatywność

Tę nieskrępowaną, radosną i swobodną. Jako rodzice, nieraz upatrujemy w wakacjach okazji do „podkręcenia” rozwoju swoich dzieci. Służą temu obozy językowe, półkolonie spędzane na odwiedzaniu muzeów czy dodatkowe zajęcia. Służą temu także codzienne dawki Internetu, aplikowane niczym dobroczynna witamina D. Edukacyjny film w języku angielskim, piosenka w języku francuskim czy gra edukacyjna. Dla odmiany – stawiając na kreatywność, zaczynamy wymyślać zabawy, organizować sobie czas niestandardowo (poniżej znajdziecie kilka pomysłów na zabawy).

Nudzimy się …na zdrowie

Nuda jest dobra. Nuda stymuluje do działania, do myślenia, do kombinowania. To ona podsyca tę radosną kreatywność I jest jej najlepszą przyjaciółką. Zapewniając moim dzieciom czas na nudę, zachęcam je do odkrywania i poszukiwania okazji do zabaw, nowych znajomości, wreszcie – siebie samych oraz tego co sprawia im przyjemność.

Osiedlowa liga kapslowa, igrzyska olimpijskie w Rymanowie Zdroju czy Eurobiznes z autorskimi miastami – tak się kiedyś bawiliśmy. Z nudy. I źle na tym nie wyszliśmy, a wspomnienia z wakacij żyją w nas do dziś.

Odkrywamy proste przyjemności

Wakacje z opcją „digital detox” (cyfrowego detoksu) weszły już do stałej oferty wielu hoteli na całym świecie. Filozofia jest prosta – wybierasz miejsce, w którym nie ma dostępu do sieci internetowej. A czasem również – do telefonicznej. Zanurzasz się w ten sposób w całkowicie analogowy świat, oddając się przyjemności z bycia „tu i teraz”. Stąd blisko już do filozofii uważności (ang. mindfulness), która mówi mniej więcej tyle, by koncentrować się na tym, co przeżywamy w danym momencie. To takie proste. I takie piękne.

Spędzamy więcej czasu na powietrzu

Czyli bawimy się na zdrowie. Hartujemy ciało oraz ducha. Jesteśmy ze sobą tu i teraz. Wspólnie dbamy o zdrowie. Czyż to nie piękna a przy okazji całkiem realna wizja?

Jako bonus, podrzucam Wam kilka moich ulubionych pomysłów na wakacje wylogowane, bez dostępu do sieci. Korzystajcie, na zdrowie!

5 pomysłów na wakacje BEZ DOSTĘPU DO INTERNETU:

1. Ogniskowy MasterChef

Widzieliście pięciolatki gotujące niczym szefowie z dwudziestoletnim stażem w kuchni? Ja też! Możemy rozbudzać w maluchach pasję do gotowania nawet na biwaku. Zaangażujmy dzieciaki do wspólnego nakłuwania (wykałaczką) lub nacinania (plastikowym nożem) kiełbasek; do dobierania przypraw i posypywania nimi ziemniaków z ogniska czy do marynowania kurczaka na grilla. To świetna zabawa ucząca zręczności, przekazująca zdrowe nawyki żywieniowe i pozwalająca kreatywnie spędzić czas. A może zechcecie urządzić konkurs na najlepsze danie?

2. Biwakowe bajanie

Kto nie pamięta historii (nieraz strasznych, nieraz śmiesznych) opowiadanych podczas ogniska czy biwaku? Nie potrzebujecie wiele do tej zabawy. Może dziadek lub babcia zechcą wieczorem rozłożyć w ogrodzie koc i przy blasku gwiazd poopowiadać „o dawnych czasach”? Zachęcajcie dzieci do wymyślania własnych historii na zadany temat lub prosząc o dokończenie pierwszego zdania. Gwarantuję, że będą je pamiętać przez długie lata.

3. Kocia muzyka

Na co dzień uciszamy dzieci. Teraz łamiemy zasady! Weźcie garnki, pokrywki, łyżki i inne domowe sprzęty. Dwu- i trzylatki na pewno zachwyci możliwość zorganizowania koncertu na wolnym powietrzu dla całej rodziny. Wreszcie będą mogły się popisać bez konsekwencji!

4. Chodnikowi artyści

Jeśli jak ja walczysz czasem o czyste ściany w domu, to widocznie masz pod dachem wyjątkowy talent artystyczny. Daj mu się wyrazić, organizując konkurs malowania kredą po chodniku. Ta zapomniana zabawa „z dawnych lat” i doskonała okazja do rozwijania pasji dziecka. Pozwoli też nawiązać nowe znajomości, jeśli zachęcisz malucha do gry w klasy.

5. Osiedlowe igrzyska olimpijskie

Rozbudzicie zdrową rywalizację w dzieciach i zachęcicie do ruchu, stawiając na mini-igrzyska olimpijskie. Wystarczy trochę wysypanego piasku czy odległości zaznaczone na trawie by zorganizować konkurs skoku w dal. Rzut pokrywką może zamienić się w konkurencję rzutu dyskiem, a rozstawiając drobne przeszkody na trawniku – stworzycie plac do biegów z przeszkodami. Pomysłów bez liku, a ubaw po pachy.

Miłej zabawy!
Marta