Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Celem rodzica nie jest przede wszystkim zapewnienie dziecku szczęścia

Nigdy nie chciałam być perfekcyjnym rodzicem.

szczęścia nie można nikomu zapewnić. dlatego nie uważam, że rodzice powinni starać się za wszelką cenę by dać je swoim dzieciom.

Chciałam po prostu móc doświadczyć macierzyństwa, mieć kogoś kto jest po części mną (i moim mężem), chciałam kochać i być kochana…

Okazuje się, że współczesny model rodzicielstwa w znacznej mierze nastawiony jest na SZCZĘŚCIE. Obsesyjnie sami poszukujemy szczęścia a jako rodzice – tylko tego pragniemy dla naszych dzieci. Tak, jakby dawanie SZCZĘŚCIA było równoznaczne z zostawaniem rodzicem. „Czego pragniesz dla swojego dziecka?” -„No jak to? SZCZĘŚCIA.” Odmieniamy to słowo przez wszystkie przypadki, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że a) nierealnym jest oczekiwać, że skoro sami częściej bywamy szczęśliwi niż jesteśmy permanentnie szczęśliwi, to potrafimy dać szczęście innym b) że szczęście w życiu można komuś zapewnić.

To co powinno być naszym głównym celem jako rodziców?

Pytać o to, jaki powinien być idealny rodzic to trochę tak, jak pytać „Jak żyć?” Czekaj, czekaj. Był już jeden taki co pytał i nic dobrego mu z tego nie przyszło. Jednej, jedynej i tej właściwej recepty NIE MA! Kiedy wreszcie się z tym pogodzimy?! Niemniej jednak, jeśli mnie pytasz to…..

….gdybym mogła dać tylko jedną rzecz moim dzieciom to byłaby to ….miłość

Właśnie tak! Wiem, wiem. Miłością nikogo nie wyżywisz i z pewnością nie zapewnisz szczęścia w życiu. Ale zanim wydasz osąd, pomyśl: Czego tak naprawdę oczekują dzieci po całym dniu w przedszkolu czy szkole? Czy marzą o swoich zabawkach w domu? Pewnie trochę tak. Ale ponad wszystko pragną naszej atencji. Tego, byśmy z miłością spojrzeli na nie i zapytali „Jak się masz, jak twój dzień?” Ta atencja, uwaga, te parę godzin, które im poświęcimy to właśnie nic innego, jak miłość. Najdoskonalsza forma wyrażenia szacunku, oddania, przywiązania i troski razem wziętych.

OK, a gdyby to mogły być 3 rzeczy? cóż…

Oprócz miłości nasze dzieci potrzebują ciekawości świata i samodzielności

Takim rodzicem chcę być. Tego właśnie chcę uczyć moje dzieci. To nie pewność siebie, przebojowość i dyscyplina przyniosą im kiedyś sukces. Są ważne, to pewne! Razem z ciężką pracą i łutem szczęścia dają mieszankę, która, niczym dopalacz w najlepszym tego słowa rozumieniu, może przynieść sukces naszym dzieciom. Ale….Brak elementarnej ciekawości świata to coś, co moim zdaniem, zbyt często obserwujemy u współczesnych młodych ludzi. Idą po linii najmniejszego oporu, nierzadko wybierając skróty, łatwizny. Byle się nie angażować, byle nie próbować. Generalizuję, wiem. To dla zobrazowania faktu, że ludziom po prostu zaczyna brakować ciekawości świata. Mam nieodparte wrażenie, że w natłoku tych fascynujących rzeczy, które oferuje nam obecnie świat, wolimy zamknąć się w pewnych ramach. Wybieramy tylko to, z czym nam po drodze. Małe, zamknięte grupy tematyczne, fani określonego serialu mówiący swoim językiem – to właśnie ten schemat. A szczególnie młodym osobom potrzebna jest ciekawość świata, by z zapałem odkrywali to, co nieznane. Po co? Ano po to, by dostrzegać świat w różnych jego obliczach. Po to by go zmieniać, ale też doceniać różnorodność. Być tolerancyjnym. Jest takie ładne słowo na to – być ŚWIATŁYM CZŁOWIEKIEM.

A samodzielność? To ona będzie napędzać ciekawość berbecia poznającego świat wokół. Ufajmy naszym młodym. Od nauki wchodzenia po schodach przez półtorarocznego bobasa, po samodzielne rozwiązywanie zagadek przez starszaków (i dalej oczywiście też) – dawajmy im jak najwięcej swobody. Wierzę, i wiem to po sobie, że tylko wtedy gdy rodzice pozwalają nam samodzielnie dokonywać pewnych wyborów, zaczynamy żyć samodzielnie. Jak dorośli.

Wiem, że jest jeszcze milion innych rzeczy, które uczymy nasze dzieci niejako po drodze. Ale, skoro nie ma perfekcyjnego rodzicielstwa, to przynajmniej wyznaczajmy sobie kilka priorytetów i ich się trzymajmy w wychowaniu. Szczęście przyjdzie….niejako po drodze, trochę jako efekt uboczny całej tej bieganiny.

Dążmy do tego, by nasze dzieci były, otwarcie mówiąc, najlepiej jak to możliwe przygotowane do życia w tym zmieniającym się świecie. A to czy osiągną szczęście, sukces i powodzenie i tak zależy od nich…zresztą i tak nie zawsze!

Zobacz inspirujące podejścia innych do szczęścia i rodzicielstwa:

  1. Julie Lythcot – Haims: How to raise a succesful kidlink
  2. Courtney Martin: The American Dreamlink
  3. Jennifer Senior: For parents happiness is very high barlink
  4. Happiness Matters podcast: Happy Parent, Happy Child oraz Does Ambition Make Us Happy? – link i link

 Na koniec, warto pomyśleć nad tym czym dla CIEBIE jest szczęście? Co masz w głowie zastanawiając się „czy moje dziecko jest szczęśliwe?” Otwieram dyskusję i gorąco zachęcam cię do podzielenia się twoją opinią!