Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Senne miraże, czyli w krainie (bez) snu

Przed nami sezon urlopów i podróży. W najdłuższą z nich, zwaną macierzyństwem, wyruszają młode matki (i ojcowie). To podróż, która nigdy się nie kończy i nie ma w niej przestojów. Każdy dobry podróżnik regularnie śpi by mieć siły do odkrywania uroków świata. A młodzi rodzice? Niekoniecznie. A przecież mieli „spać jak niemowlę” – długo i błogo. Skąd ta rozbieżność? Jaki naprawdę jest sen noworodków?

Piszę o tym w moim eBooku Podróż za nie-jeden uśmiech (kliknij tutaj) oraz w artykule, który znalazł się w najnowszym wydaniu magazynu PRO-ZDROWIE (kliknij tutaj). Polecam lekturę!

okladka_pz8
okładka magazynu „Pro-Zdrowie”

Co wiemy o niemowlętach? Są urocze, dużo płaczą i śpią. A jednak sen nie jest normą u małych dzieci. Po trudach porodu, maluchy niemal zapominają jak to jest długo i słodko spać. Dlatego potrzebują nas – rodziców. To my musimy im pokazać co to znaczy dobrze spać i zasypiać. Winna jest natura, która przez dziewięć miesięcy ciąży programowała dzieci do specyficznych warunków. Czy to znaczy, że nauka zasypiania musi być męką? Nie, jeśli poznasz i wprowadzisz w życie kilka prostych zasad.

Podczas, gdy my wyruszamy w podróż po macierzyństwie świadomie, dziecko zdaje się nie zauważać tego, że szczęśliwy czas pobytu w brzuchu mamy już się zakończył. W pierwszych trzech miesiącach życia dziecka poza łonem matki bardzo ważne jest aby rodzice starali się odtworzyć maluchowi warunki znane przez niego z życia płodowego. W ten sposób pomogą mu łagodnie wkroczyć w nowy, nieznany świat. Warto w tym celu trzymać się zasady „4C”.

4C, czyli cicho, ciemno, ciasno i ciepło.

To drogowskazy, które rodzic-przewodnik może z łatwością poznać i wykorzystać.

Szum przepływającej w organizmie matki krwi, chlupanie wód płodowych, głosy z zewnątrz – to dźwięki, których malec oczekuje po przyjściu na świat. Zatem „cicho” – tak, ale nie do końca. Zapewnijmy noworodkowi naturalny, tzw. biały szum (np. nastawiając radio pomiędzy stacjami) i nie unikajmy odgłosów codziennej krzątaniny. Wykluczmy zaś intensywne i głośne dźwięki, szczególnie w okolicach pory drzemki.

A w kwestii „ciemno”? U dorosłego człowieka to hormon snu – melatonina – reguluje rytm dnia. Dlatego warto zaciemniać pokój dziecka na czas drzemki. W ten sposób organizm szybko przyzwyczai się do skojarzenia „ciemno = pora spać”.

Ciasno – tak właśnie jest w brzuchu mamy. Aby wywołać te miłe wspomnienia należy dosyć ciasno otulać dziecko do momentu, kiedy nauczy się samodzielnie przekręcać z pleców na brzuch. Pozwala to odciąć bodźce i wyciszyć się.

A jak to jest z „ciepłem”? W brzuchu mamy dziecko ma warunki tropikalne. Po przyjściu na świat „ciepło” utrzymujmy temperaturę między 18 a 21 stopniami. Pamiętajmy też o regularnym sprawdzaniu karku dziecka (a nie rączek) pod kątem przegrzania lub wyziębienia.

sen amelki
moja zasypiająca córeczka

Podobnie jak podczas wyprawy w nieznaną krainę, tak i w krainie snu dziecka musimy zachować czujność i dbać o bezpieczeństwo. „4C” to nie jedyne zasady, których powinni trzymać się rodzice. W codziennym pędzie często zapominamy, że najistotniejszą kwestią jest bezpieczeństwo. Przestrzegając kilku prostych zasad, możemy zminimalizować ryzyko SIDS czyli zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej.

Reguły bezpiecznego snu mówią:

  1. Nie przegrzewajmy dziecka i jego pokoju
  2. Kładźmy niemowlę na plecach, na płaskim i twardym materacu
  3. Nie używajmy poduszek i zbędnych kocyków wokół twarzy
  4. Nie wkładajmy do łóżka zabawek
  5. Decydując się na spanie z dzieckiem – pilnujmy by kołdra nie zakrywała głowy, by malec miał sporo miejsca.

Czy to znaczy, że już żadne nieoczekiwane niespodzianki nie staną na drodze rodziców? Cóż, jak to w życiu bywa – jedyną stałą rzeczą jest zmiana. Nazywa się ona „skokami rozwojowymi” czyli następującymi po sobie w stałych odstępach okresami nagłego wzrostu dziecka. Przynosząc małe burze w postaci rozdrażnienia, płaczliwości i zwiększonego zapotrzebowania na pokarm, skoki rozwojowe są prawdziwą zmorą podróżników. Jaka jest na nie rada? Przeczekać. Pojawiają się na szczęście równie szybko, jak znikają. Zaś z odejściem każdego z nich, niemowlę zyskuje nowe umiejętności i staje się coraz bardziej samodzielne.

Po długiej podróży chciałoby się po prostu odpocząć. Najlepiej – całą noc. Przed małym podróżnikiem jednak jeszcze długa droga zanim nauczy się samodzielnie zasypiać w łóżeczku i budzić po 11-12 godzinach nieprzerwanego snu. Zapewne upłynie kilka miesięcy, nierzadko obfitujących w „smuteczki”, „problemiki” i „kłopociki” zanim to się stanie.

Najważniejsza jest jednak świadomość, że ten czas to wielka, pełna przygód podróż. To podróż za nie jeden uśmiech, bo okazji do śmiechu jest zawsze więcej niż do płaczu. A kraina (bez) snu to dopiero pierwszy przystanek na waszej wspólnej trasie. Więc zaopatrzcie się w optymizm i ciekawość świata godną prawdziwego obieżyświata i śmiało ruszajcie w drogę. A gwarantuję, że widoki was wprost zachwycą!

PRO-ZDROWIE to bezpłatny magazyn Szpitala Specjalistycznego „Pro-Familia” (strona internetowa magazynu)