Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Rodzic ON DEMAND

Żyjemy w czasach „on demand”. Praktycznie wszystko, co nas otacza może być „na życzenie”. Możemy „kastomizować” (ang. customize = dostosowywać) otoczenie od filmów i programów w tv, przez kolory i gadżety naszego smartfona, aż po poród na życzenie. Świat ON DEMAND.

Ale rodzic na życzenie? Oto chichot losu – kastomizując świat wokół nas, nie zauważyliśmy, że nasze pociechy zaczęły kastomizować nas. Nieraz podstępnie, niezauważalnie, a czasem wprost i bez żenady. Gruba przesada? Nie sądzę. Oto, dlaczego?

RODZic – emocjonalny bankomat

O ile w przypadku fizycznego bankomatu wiadomo o co chodzi, a jak nie wiadomo, to i tak chodzi o pieniądze, o tyle w przypadku emocjonalnego sprawa jest zawiła i delikatna. Rozważmy taki przypadek: Ona – trzydziestoparoletnia, samodzielna, wyedukowana, z dwójką dzieci, zamężna. Oni – rodzice, zakochani w dziecku i tą miłością (choć niełatwą) niemal zaślepieni. Ona – wymagająca, oczekująca, dzwoni kiedy się jej podoba, zawsze trzyma rodziców na bezpieczny dystans. Kiedy czegoś chce – musi to dostać. Oni – spełniają prośby (a raczej żądania?), nie oczekując niczego w zamian (nawet zwykłego „dziękuję”). Pamiętacie scenę z „Love Actually”, gdzie premier Wielkiej Brytanii (grany przez Hugh Granta) relacjonuje przebieg wizyty prezydenta USA w jego kraju? Nie sposób nie zauważyć tu analogii. „Bad relationship” to najtrafniejsze określenie. Emocjonalny bankomat – rodzic na życzenie, który pozwala dziecku wypłacać dokładnie tyle ile chce i kiedy chce: zaangażowania, czasu, uwagi. W zamian – nie musi mieć nic.

rodzic – sługa uniżony

Rodzic na życzenie to także sługa uniżony swego potomka. Działamy z prędkością błyskawicy, jeśli chodzi o spełnianie jego (jej) zachcianek. Wszechogarniający konsumpcjonizm to tylko jedno z wyjaśnień takiego stanu. Nigdy wcześniej w dziejach świata dzieci nie znaczyły tak wiele (mówi o tym świetnie Jennifer Senior w wystąpieniu na TED Talks). Nigdy wcześniej rodzice nie poświęcali im aż tyle uwagi i nigdy wcześniej nie pragnęli ich szczęścia bardziej niż teraz. A przecież nie o zapewnienie dziecku szczęścia tak naprawdę chodzi w rodzicielstwie, o czym pisałam niedawno tu

Bywamy na każde zawołanie dzieci, chcąc by miały to, co najlepsze i by przypadkiem nie odstawały. Efekt? Uczymy maluchy, że na życzenie mogą mieć niemal wszystko. Wystarczy magiczne słowo….nie, nie wcale nie „Proszę”, lecz częściej „Daj” lub „Chcę”, by potulny rodzic biegł już w stronę kasy. Co śmieszniejsze, wina nie leży tylko po naszej stronie. Babcia moich pociech, poproszona ostatnio przez mnie o to, by jednak nie napychała mi syna cukierkami, odpowiedziała: „Ale dlaczego? Dam mu, bo ja tego kiedyś nie miałam.” Ale czy to jest w ogóle jakikolwiek argument do bycia „on demand”?

rodzic – lepszy niż wiesiek z tvn-u

Coraz częściej stykam się z ludźmi ograbionymi z samodzielności. Dorośli lub wkraczający właśnie w dorosłość, bywają zagubieni bardziej niż przysłowiowe dziecko we mgle. Rozwiązując za dzieci wszystkie problemy, nie dając szansy na zderzenie się z dylematem, zabieramy im umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji. Mówię to też do was, drodzy rodzice ludzi z mojego pokolenia. Ja wiem, że kiedyś pomagało się dzieciom i, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Wszystko to szlachetne i prawdziwe. Ale rodzic na życzenie robi rzeczy za dziecko. A to nie to samo co pomaganie w rozwiązywaniu spraw. Wcale nie musimy być złotymi rączkami dla dzieci, takimi jak Wiesiek z TVN-u, co to śrubkę przykręci, mebel ustawi i ścianę pomaluję.

Dawajmy pędzel, śrubokręt i nieco wsparcia w noszeniu ciężkich rzeczy a odkryjemy, że nawet małe rączki dziecka potrafią wiele zdziałać same.

 Co możemy zrobić, by nie zostać rodzicem na życzenie?

  1. Pomagajmy ALE nie rozwiązujmy wszystkich problemów za dzieci.
  2. Troszczmy się, słuchajmy, poświęcajmy uwagę ALE uczmy też empatii. Rodzic też człowiek i czas dla siebie mu się należy.
  3.  Zachowujmy zdrowy dystans, by dziecko umiało „obejść się bez nas”.
  4.  Rozmawiajmy, tłumaczmy, uczmy szacunku do siebie i naszych potrzeb.

Powodzenia….nam wszystkim!

 

Zdjęcie pochodzi ze strony learnvest