Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pokaż jak jesteś kreatywny i…zostań rodzicem!

Weekend. Godzinny poranne (dla nie-rodziców: oznacza to coś pomiędzy 5:30 a 6:00, a nie 9 -10). Młody chce zaciągnąć nas do zabawy. Jedno oko ojca niedbale otwiera się, budząc zmęczone ciało do życia. „Co zrobić, aby pospać jeszcze odrobinkę dłużej?” – myśli głowa pracująca teraz na najwyższych możliwych obrotach…. I tu właśnie rodzi się KREATYWNY RODZIC. On wie, że musi działać szybko, sprawnie i w przeciągu maksymalnie kilku sekund wpaść na rozwiązanie problemu z pozoru nie do przejścia. 
 
To już nawet nie przypomina mi pracy w biurze, naszpikowanej codzienną koniecznością rozwiązywania zadań i problemów. To zdecydowanie wyższy poziom wtajemniczenia!
 
picture_337_s (1)
Kreatywność przez duże K
źródło: http://extra.wysokieobcasy.pl
 
Czym więc jest ta rodzicielska kreatywność? Czy każdy ją ma? Gdzie jej szukać i jak ćwiczyć?
 
Kreatywność wcale nie równa się oryginalności…przynajmniej do tego przekonuje Mariusz Sepioło w marcowym numerze moich ulubionych „Wysokich Obcasów Extra”, powołując się na G. Thomasa, autora bloga o popkulturze. Kreatywność, czytamy dalej, „jest wtedy gdy dana twórczość, wynalazek, pomysł przyda się nie tylko jego autorowi.
 
„Przecież to idealny sposób by opisać rodzicielstwo!” – stwierdzam z satysfakcją. „No bo przecież, kurczę blade” (to zaś cytat z Mikołajka, bohatera jednych z moich ulubionych książek), posiadanie dzieci i ich wychowanie na tak zwanych normalnych ludzi – to cała masa zachodu. A do tego przydają się niespożyte pokłady kreatywności i inicjatywy.
 
Od pierwszych dni życia potomka jesteśmy poddawani, chcąc nie chcąc, nieustannej próbie. Niczym wróżbita Maciej, ze znaków na niebie i ziemi musimy odgadywać nie tylko to, co aktualnie dzieje się z naszym malcem, ale także – co stanie się za chwilę. Pracownicy wszelkiego rodzaju korpo i agencji wiedzą już doskonale co mam na myśli: to jak antycypowanie oczekiwań klienta zewnętrznego lub wewnętrznego, na przykład przełożonego. Bo tak to już jest, moi mili, dziecko to wymagający klient i przełożony zarazem. Jego wymagania są ogromne, co skłania nas, rodziców, do sprawdzenia się na wielu polach jednocześnie. 
Jak dowiadujemy się dalej ze wspomnianego artykułu M. Sepioło, nie ma kreatywności bez:
Przypadku, Improwizacji i Konieczności. Każdy z tych warunków spełnia kreatywny rodzic. Zatem, jak możemy zabłysnąć kreatywnością w każdym z tych obszarów? Jak wydobyć nasz ukryty potencjał? Jak zebrać dowody naszej megakreatywności, które możemy sobie potem wrzucić w „cefałkę”? Ano, choćby tak:
 
Przypadek
To najczęstsza okazja do sprawdzenia się jako rodzic kreatywny. Nie mam u na myśli przypadkowego rodzicielstwa, tak potępianego przez Tracy Hogg. Tamto pojęcie odnosi się do chaotycznego postępowanie względem dzieci. A to, o które nam teraz chodzi to pozwolenie sobie na to, by przez przypadek, zupełnym ślepym trafem, wpaść na rozwiązanie jakiegoś problemu wychowawczego.  
Przykład? Ktoś kiedyś starał się uciszyć płaczące w trakcie snu maleństwo. Ten ktoś wiedział, że dziecko jest najedzone, ergo – powinno spać jak aniołek. Noszenie na rękach nie pomogło, więc ten mądry ktoś (na pewno to była kobieta), zaczął rytmicznie poklepywać pupkę noworodka. Co się okazało? Ze takie zachowanie „zmusiło” malucha do skupienia się na odczuciu klepania jego siedzenia, a w efekcie – płacz ustał. I tak to trwa do dziś. Koniecznie spróbujcie.
Zbyt banalne? Spokojnie. Teraz przechodzimy do ciekawszej części, którą jest…
 
Improwizacja
 
Tu już możemy puścić wodze fantazji. Jako rodzice, improwizujemy niemal nieustannie. Niekiedy z przymusu (bo nic na to dziecko nie działa!), a czasem z radości odkrywania w sobie dużego dziecka (co się stanie, jak zrobię to w inny sposób). Tak czy inaczej, rodzicielstwo to nie zaplanowana od A do Z, żmudna praca. A najlepsze rozwiązania rodzą się właśnie wtedy, kiedy dajemy sobie odrobinę luzu.
 
Przykład z życia rodziców nieco starszej, niż wcześniej, pociechy…no dobra, z mojego życia. 2-latek z objawami tonowanego przez rodzicielską miłość buntu dzieci w tym wieku wchodzi do domu po spacerze. Za nic nie daje sobie ściągnąć kurtki, ani butów, o czapce nie wspominając. Prośby i groźby nie działają, przekupstwo przyjmowane jest z oziębłością. W powietrzu wisi aura zbliżającego się ryku… Co robi kreatywny rodzic? Co ty być zrobił/zrobiła? 
 
Mój genialny, co należy podkreślić, Mąż wpada na rozwiązanie zagadki. Łącząc świadomość niedawnej pasji Młodego – fotografowania, z sytuacją bez wyjścia – ściąganiem ubrań wierzchnich, urządza z synem sesję fotograficzną. Główną rolę odgrywają tu oczywiście – ubrania rzeczonego fotografa. A zatem – należy je zdjąć, aby każde mogło zostać dokładnie sfotografowane. Sytuacja uratowana! Hurra! Ale kiedy okazuje się, że z jakiegoś powodu buty nie chcą się fotografować, wkracza mama, która proponuje wykorzystanie kolejnej pasji dziecka – zamiłowania do sprzątania. A, że buty „brudne z pola”, więc trzeba je wykąpać. Potomek z dumą zanosi więc przedmiot kultu do wanny i porządnie płucze prysznicem. Teraz już naprawdę można odsapnąć.
 
Czymże to jest, jeśli nie przejawem kreatywności, moi mili? A pomyśleć tylko, że pewna osoba kiedyś w nienawistnym komentarzu stwierdziła, że brak mi kreatywności. Choć tu, „osobo” i spróbuj odstawić taki teatrzyk dla swojego (lub mojego) dziecka! Ha! 😉
 
Rodzicu, naucz się improwizować! Zachęcam zatem wspólnie z Mike&Mary, na których bloga natrafiłam ostatnio. Jako rodzice przekonują, że bycie z dziećmi to nie ciąg wyłącznie zaplanowanych czynności, to nie rutyna. To wielka improwizacja. I ja się pod tym podpisuję całą sobą.
 
Przeczytałam niedawno w poradniku „Twoje dziecko” historię kobiety, matki, którą bardzo nudziła zabawa z kilkuletnią córką: „Ona wciąż chce się bawić w sklep”. – narzekała sfrustrowana matka. Trudno się dziwić. Powiedzmy sobie szczerze, że dziecięce zabawy sprowadzają się często do powtarzania tych samych, sprawdzonych schematów. Sama asystowałam synowi w układaniu puzzli z Peppą na tyle długo i często, że znam każdy pieprzyk i każdą rysę na licu tej sympatycznej świnki. Ale znów, od czego mamy kreatywność?
 
Możemy też sobie czasem pomóc – nic w tym złego. IKEA wydała fajną książkę „Bawmy się razem”. W tym poradniku z „zabawami dla każdego” znaleźliśmy z mężem podpowiedzi na zabawy z dziećmi, co szczególnie nam się przydaje kiedy gorszy dzień, spadające ciśnienie czy zwyczajne zmęczenie odbierają nam kreatywne moce. Znajdziecie tu pomysły dla młodszych (np. spadochron z worka foliowego), ale i dla starszych (np. detektywi). Fajne jest też to, że każda z tych zabaw angażuje i dziecko i rodzica – nie ma więc mowy o nudzie!
2016-03-20 14.38.40
Bawmy się razem – poradnik IKEA
2016-03-20 14.39.09
Zabawy dla małych i dużych
Konieczność
 
W każdej innej sytuacji napisałabym tu o jakimś uciążliwej dla bohatera przykładu sytuacji, bądź o jakimś powtarzającym się problemie, który wymaga nowego podejścia. W takich sytuacjach konieczności pojawiają się najlepsze kreatywne pomysły. Zgodnie zresztą z zasadą „potrzeba matką wynalazków”. Ale w przypadku dzieci, szczególnie tych małych, koniecznością jest oprócz takich ewidentnych sytuacji, również taka, w której należy maluchowi zaplanować czas wtedy, kiedy nie przebywa akurat w żłobku czy przedszkolu. Weekend jest doskonałą do tego przykładu okazją.
 
Odwieczny dylemat „Co dziś robimy?” jest chyba drugim, po dylemacie „Co dziś jemy?”, najbardziej mnie (i wiele znajomych matek) nurtującym. Nie, żebyśmy nie czekały z radością na spędzenie całych dwóch dni razem z naszymi dziećmi. Chodzi bardziej o to, aby dobrze ten czas rozplanować, z korzyścią dla obu stron.
 
Z pomocą, choć na razie tylko mieszkańcom Warszawy, przychodzi prezydent tego (mojego również) miasta. W wydanym niedawno miejskim informatorze rodziny „Maluch w Warszawie” znalazły się cenne informacje dla wszystkich przyszłych i obecnych rodziców. Od informacji na temat punktów zdrowia w mieście, po wiadomości z zakresu edukacji, aż po porady co robić z dzieckiem w tym tętniącym życiem mieście. Brawo dla Warszawy za taką inicjatywę! W przewodniku można znaleźć opisy ciekawych wystaw, muzeów czy przedstawień teatralnych uwzględniających różne grupy wiekowe dzieci. To również fajna skarbnica informacji na temat parków i ogródków, w których można ciekawie spędzić czas ze swoją pociechą. 

Zachęcam Was do zainteresowania takim pomysłem włodarzy swoich miast. Bezpłatny poradnik, elegancko wydany, z dołączonym listem gratulacyjnym z okazji narodzin dziecka oraz z absolutnie przesłodkim bodziakiem z napisem „Jestem z ciebie dumna” – to naprawdę miły i przydatny pakiet dla każdego młodego rodzica.
2016-03-19 16.10.44
Muzeum Narodowe w Warszawie otwiera się na dzieci
2016-03-06 11.33.22
Zabawa w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie

 

I na koniec, kilka pomysłów ode mnie, jak rozbudzać swoją i naszych dzieci kreatywność na co dzień:
 
1. Nie ograniczaj się!
Nawet kiedy układasz z dzieckiem klocki, nie musisz tworzyć budowli wskazanych na pudełku. Zrób coś pojechanego i zupełnie od czapy. Sami jesteśmy swoimi najgorszymi krytykami, dlatego jak najczęściej róbmy coś, co potencjalnie nie ma sensu. To doskonały trening kreatywności.
 
2. Najpierw działaj, potem myśl!
Jakie to niepopularne! A jednak. Jak pokazują badania (patrz wspomniany artykuł z „WOE”), wychowanie kreatywnego dziecka wymaga pozwolenia mu na to by po prostu działało. Jeśli nie umie jeszcze zapinać butów, niech się nimi pobawi. Niech zajmie mu to 40 minut by wpaść na pomysł jak z sukcesem włożyć buta na stopę. Ale te 40 minut to nie tylko zabawa – to nauka i trening młodego mózgu. 
 
3. Animuj a nie zabawiaj!
Zamiast z dokładnością do minuty w zegarku planować czas maluchowi, lepiej je aktywizować, zachęcać i inspirować do odkrywania jego własnych zainteresowań. Składanie zabawek do pudełka też może być zabawą, wystarczy wymyślić wokół niego zabawę czy element rywalizacji. Bądź przewodnikiem dla swojego dziecka, a nie strażnikiem tego, by bawiło się zgodnie z przeznaczeniem zabawek i gier.
 
4. Ponad wszystko – Miej z tego fun!
To chyba najtrudniejsze (pamiętacie tę kobietę, która nudziła się z własną córką?). Nie chodzi tylko o zabawę z dzieckiem, bo przecież w grę wchodzą również codzienne czynności, jak jedzenie, ubieranie się, czy gotowanie. Kreatywność uwielbia zabawę i nie znosi stagnacji, dlatego zmieniajcie reguły gry tak często jak to możliwe. I dobrze się przy tym bawcie!