Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mamy Ruszamy…się dla dobra dzieci i własnego! [WYWIAD]

Macierzyństwo i robienie czegoś dla siebie. Totalne przeciwieństwa? Czy macierzyństwo ma oznaczać poświęcanie siebie, swojego czasu, pasji wyłącznie dla dziecka? A może to czas rozkwitu kobiety? Może urlop macierzyński (a wcześniej ciąża) to moment kiedy możemy od nowa wytyczyć tory swojego życia?

Dziś rozmowa z absolutnie pozytywnymi, pełnymi energii dziewczynami, które podziwiam. Ilona i Ola, twórczynie projektu MAMY RUSZAMY, jak miałam się okazję przekonać, naprawdę Uskrzydlają Mamy (takie bowiem motto możemy znaleźć na ich stronach). Przykład tych dwóch niesamowitych kobiet pokazuje, że macierzyństwo to nie czas na umartwianie się, lecz najlepszy moment na to, by realizować się, nabrać życiowej siły, dać ujście wewnętrznej energii.  Jak możemy się dowiedzieć z ich strony internetowej, głównym celem projektu Mamy Ruszamy jest „motywowanie kobiet do podejmowania aktywności fizycznej oraz zmiany nawyków żywieniowych w celu poprawienia jakości życia, samopoczucia i sylwetki, swojej i najbliższych.”

W otwartej rozmowie z nimi o macierzyństwie, zdrowym stylu życia oraz motywacji i sukcesie szukałam potwierdzenia tezy, że zdrowy egoizm to szczęśliwa matka i dziecko. Zobaczcie, czego się dowiedziałam.

foto
Ilona i Ola z Mamy Ruszamy. http://mamyruszamy.pl
  • Myśląc o typowym wizerunku współczesnej matki, niestety dość często widzę obraz wyzierający z Internetu – zaharowana, niedospana, wciąż walcząca z kilogramami i wszechogarniającym chaosem, skupiona wyłącznie na noworodku, który staje się osią jej życia. Widząc zaś Waszą stronę i obserwując profil na Facebooku widzę coś zupełnie innego: młode, sexi mamuśki z niesamowitą energią, pełne życiowej siły. Żyjemy w dwóch równoległych rzeczywistościach? Skąd wy bierzecie te wszystkie superpozytywne kobiety?

ILONA:

Świetnie słyszeć, że jesteśmy tak odbierane. To miłe. My takie po prostu jesteśmy. Przyjęłyśmy zasadę, że skupianie się tylko na ciemnej stronie rzeczywistości przysłania nam te piękne aspekty życia i niepotrzebnie zabiera energię. Złe emocje wywołują kolejne złe i tak dalej. Koło się zamyka, a my zostajemy uwięzione w jego wnętrzu. A tak naprawdę czasem  wystarczy minimalnie zmienić optykę i zaczynamy widzieć inaczej. Oczywiście też mamy gorsze dni. Jesteśmy tylko ludźmi.

(…) gdy dopada nas chandra to zamiast marudzić zakładamy buty do biegania i lecimy czyścić umysł. Po 30 kilometrze nawet trawa jest bardziej zielona, a Ty jesteś oazą spokoju i prędzej świat się skończy niż ktoś lub coś wyprowadzi Cię z równowagi.

OLA:

Młode, sexy, z niesamowitą energią??? Mów mi jeszcze. Codzienność, rzeczywistość zwał jak zwał u większości matek wygląda podobnie. Sterta prania, która nigdy się nie kończy. Lodówka, która mimo przytargania kilku toreb z zakupami ciągle jest pusta. Budzik, który dzwoni za wcześnie. Zamiast być sfrustrowanymi kobietami, szukamy pozytywów. Zmieniamy, to na co mamy wpływ, rzeczy małe i duże. Nie stoimy w poczekalni tylko przeżywamy własne życia. „Mamy ruszamy” – to wsparcie, to motywacja, to siła, w końcu #siłajestkobietą.

  • Spacery z wózkiem w parku, wspólne ćwiczenia fitness, ćwiczenia w domu „nad kołyską” – jest mnóstwo rodzajów ćwiczeń jakie mama może wykonywać przy udziale swojego potomka. Wy zaś w MAMY RUSZAMY namawiacie do tego, by mamy wyszły z domu, a pociechy zostawiły pod opieką innych. Dlaczego? Czy jest coś złego w tym, że mamuśka chce ćwiczyć i jednocześnie mieć dziecko przy sobie?

ILONA:

To nie do końca jest tak. Każdy wybiera to co dla niego najlepsze i szuka takich rozwiązań by przyniosły zamierzony efekt. My tego nie negujemy. Będąc mamą noworodka też ćwiczyłam w domu, chodziłam na fitness dla mam z maluchami. Nie przekonało mnie to, ale chociaż próbowałam. Jeśli komuś to wystarcza do tego, aby osiągnąć postawione sobie cele to świetnie. Podstawą jednak jest to, żeby ani dziecku ani sobie nie zrobić krzywdy. Teraz mamy dziki szał na bieganie z wózkiem. Wszystko super, mama ćwiczy, dziecko zadowolone, tylko… nikt nie patrzy na to, że ten rodzaj, szumnie nazwijmy to sportu, jest jednostronny. Pchanie wózka całkowicie wyłącza z biegu jedną rękę, co automatycznie przekłada się na technikę i jakość biegu. Inaczej ustawiamy stopy, inaczej obciążamy stawy, prosimy się o ból i kontuzje. Jeśli ćwiczymy z dzieckiem i używamy go jako ciężaru to też zwracajmy uwagę na technikę wykonywania ćwiczeń, zadbajmy też o komfort dziecka. Noworodek to nie sztanga 🙂 Osobiście uważam, że małe dziecko nie jest sprzętem treningowym. Inaczej kiedy próbujemy takich „zabaw” z trzylatkiem, który swobodnie się wypowiada i uczestniczy w treningu. Jednak nie oszukujmy się. Ćwiczenie z dzieckiem to raczej zabawa i spędzanie czasu razem niż trening. Dlatego też zachęcamy mamy, by wyszły z domu bez malucha. Żeby miały moment odpoczynku, złapania dystansu, oczyszczenia głowy. By miały godzinę czy dwie kiedy mogą skupić się tylko na sobie.

OLA:

Dla mnie – matki dwójki dzieci (5 i 7 lat), aktywność fizyczna jest odskocznią od problemów dnia codziennego. Wyjście na trening to jest mój czas na złapanie dystansu. U mnie bardzo dobrze się sprawdza taki rodzaj „psychoterapii”.  Przecież jak jestem w stenie pokonać siebie na treningu, to nie dam rady z ogarnięciem dzieci, domu, pracy…? To co dla mnie jest dobre, nie musi być dobre dla kogoś innego. Dotyczy to aktywności fizycznej, sposobu żywienia itd. Razem z Iloną propagujemy, aby się „ruszyć”. To od ludzi, do których trafiamy, zależy jak to zrobią.

  • W tym momencie rozmowy przechodzimy do tematu zajmowania się dziecka nie tylko przez matkę, ale również przez partnera, kogoś bliskiego. Na mojej twarzy maluje się uśmiech zrozumienia, kiedy Ilona, zapytana o to jak namówić swoje drugie połówki do zajęcia się potomstwem podczas treningu mamy, stwierdza „Nie bardzo rozumiem dlaczego kobieta musi namawiać swoją „drugą połówkę” by zajęła się potomstwem. Czy dziecko jest tylko jej, czy ta wspomniana ‚druga połówka’ także miała aktywny udział w jego tworzeniu?” . Podoba mi się też jej życiowa rada:

(…) Jeśli ojciec ma problem by spędzać czas ze swoim dzieckiem to coś tu chyba nie gra i warto rozejrzeć się za dobrym psychologiem, albo rozważyć sens życia w takim związku.

  • Ilona i Ola z MAMY RUSZAMY nie namawiają kobiet do opuszczania swoich dzieci. Według Ilony „Każdy jest kowalem własnego losu. Każdy sam decyduje o tym kim chce być, jak chce żyć. Jeśli tak bardzo potrzebujesz kontroli, że nie możesz spuścić dziecka z oka to my Ci nie pomożemy.”

Kwestię „oderwania się od dziecka na pewien czas” Ilona widzi następująco:

Zauważyłam tylko, że ten problem dotyczy trzech sytuacji. Takie rozterki mają kobiety, gdy nie ufają osobie, która pod ich nieobecność sprawuje opiekę nad dzieckiem (partner, babcia, opiekunka). Z drugim przypadkiem mamy do czynienia kiedy kobieta szuka wymówki, bo świadomie lub nie, nie chce czegoś robić. Wtedy dziecko jest idealnym pretekstem do wszystkiego. Trzeci czynnik to presja społeczeństwa i szufladkowanie pewnych zachowań, przylepianie łatek. Żyjemy w społeczeństwie, które kocha krytykować, wytykać błędy, łapać za słówka i gesty, porównywać. To pozawala wielu osobom leczyć swoje kompleksy.

(…) macierzyństwo to jakiś wyścig pozornego idealizmu i udawania, przybierania póz i nakładanie masek, postaci, którymi nie jesteśmy. (…) w naszej kulturze panuje głupie przeświadczenie jakiegoś umartwiania się. Czym kobieta bardziej się poświęca, tym jest lepszą matką. Tylko lepszą dla kogo? No bo chyba nie dla dziecka.

Użyty przeze mnie zwrot „opuszczanie malucha” Ilona podsumowuje stwierdzeniem, że wymusza ono poczucie winy w kobiecie. Wszak „nikt nie chce być opuszczony, czyż nie?”

(…) Najważniejsze jednak, by żyć tak, aby każdego ranka stojąc przed lustrem powiedzieć sobie, że jest się szczęśliwym. Jeśli będziesz zadowolona i spełniona to automatycznie przełoży się na twoje relacje z rodziną, przyjaciółmi, ba nawet z przypadkowymi ludźmi.

Ola nie pozostaje dłużna. Dodaje, że urlop macierzyński ma być czasem „na przyjemności”, takie jak” trening czy to wyjście z koleżanką do kina, czy lekcje śpiewu jako czas dla tworzenia relacji dziecka z ojcem. Odskocznia od pieluch, wyjście z domu pomoże też Ci zadbać o relacje z partnerem. Tak, to że zostawisz go samego z dzieckiem może Wam pomóc.” 

(…) Wyjście z domu, zmiana perspektywy, spotkanie innych ludzi, spocenie się, przewietrzenie głowy, to mniej frustracji, mniej marudzenia, no i temat do rozmowy inny niż dziecko.

  • Przechodzimy do tematu motywacji. Ilona i Ola motywują kobiety do podejmowania aktywności fizycznej i zmiany nawyków żywieniowych. Zastanawiam się w jaki sposób mogą one wpłynąć na poprawę jakości życia mam? Bo nie chodzi tylko o odzyskanie szczupłej sylwetki czy formy sprzed ciąży.

ILONA:
Niestety bardzo często sprowadza się do tego, że trafiają do nas kobiety, którym dieta i trening kojarzy się z odchudzaniem. Wychodzą z założenia, że pobędą na „diecie” najlepiej cud przez 3 tygodnie, zrobią się piękne i potem znów wracają do starych zwyczajów. My pokazujemy, że dieta i trening to styl życia. To nie jest tylko na chwilę. Dieta i trening nie mają być wyzwaniem tylko elementem codzienności. Staramy się edukować nasze koleżanki. One po pewnym czasie współpracy z nami mają wiedzieć co powinny, a czego nie powinny mieć na talerzu, jak mają ćwiczyć. Nie chodzi tu o sztywne trzymanie się zasad, ale o to, że jeżeli je łamiesz to masz tego pełną świadomość i liczysz się z konsekwencjami. Na podstawie naszego życia widzimy, że aktywność fizyczna ma ogromny wpływ na codzienność. Uczy regularności, dyscypliny, organizacji czasu i ustalania priorytetów. Udowadnia Ci, że umiesz być konsekwentna, co widzą Twoje dzieci. To jest niesamowite. Dzieci nie słuchają tego co do nich mówimy, ale naśladują.

(…) trening czyści umysł, pozwala nabrać dystansu. Zawsze powtarzam, że trening pozwala mi wyprzedzić swoje myśli.

OLA:

Szczupła sylwetka, to tylko skutek uboczny. Chociaż faktycznie odchudzanie o ciąży jest najczęściej impulsem do działania. My, kobiety najczęściej decydujemy o tym co ląduje na talerzu całej rodziny. Staramy się przekazać dziewczynom, że pozytywne zmiany są inwestycją w zdrowie nie tylko ich samych lecz też ich najbliższych.

Serce nam rośnie gdy słyszymy:

– Mój mąż zaczął ze mną biegać.

– Syn opowiadając koledze o mnie, nazwał mnie biegaczką.

– Całej rodzinie smakują posiłki z Twoich zaleceń.

– Dzieci zaczęły jeść warzywa, a wcześniej nie chciały.

Takich przykładów jest mnóstwo. Poza fajnym tyłkiem u dziewczyn, pojawia się pewność siebie, która przekłada się na różne aspekty życia.

amu
Babeczki jaglane pomysłu Ilony i Oli z Mamy Ruszamy. Przepis na: http://mamyruszamy.pl/proste-babeczki-jaglene
  • Dziewczyny z MAMY RUSZAMY mają fantastyczne podejście do tematu zmian w życiu. Kiedy pytam je o to jaki jest najlepszy moment by zacząć treningi i zmiany w diecie, odpowiadają z przekonaniem, że to powinno zadziać się najpóźniej w momencie podjęcia decyzji o zajście w ciążę. „Wtedy zmieniamy sposób żywienia, bo za moment będziemy chciały być matkami. Pamiętajmy, że za nawyki żywieniowe naszych dzieci odpowiadamy już w życiu prenatalnym.” – przekonuje Ilona.

ILONA:

W kwestii treningu sprawa ma się troszkę inaczej. Jeśli jesteś w ciąży, Twój świat się zmienia, masz więcej czasu i wpadasz na pomysł, że może zaczniesz ćwiczyć to warto to dobrze przemyśleć. Jeśli przed ciążą nie trenowałaś to rozpoczęcie aktywności w ciąży jest średnio trafionym pomysłem. Jeśli jesteś już mamą to możesz zacząć pierwsze aktywności już w dzień po porodzie (naturalnym). Nie przypomina to co prawda treningu, ale zabezpiecza Cię przed późniejszymi skutkami porodu. Akurat biegające mamy temat rozumieją 🙂  

(…) to Ty musisz zdecydować czego od siebie oczekujesz, wtedy będziesz też wiedziała kiedy jest dobry moment. Jeśli decyzja o aktywności fizycznej nie wypływa z Twoich potrzeb, to każda próba zakończy się fiaskiem.

  • Drążę dalej, bo chcę wiedzieć czy wprowadzanie kolejnych zmian nie jest zbyt obciążające? Czy takie zmiany wiążą się z wyrzeczeniami? Jeśli tak, to z jakimi? Ola odpowiada w przewrotny sposób:

(…)Jeżeli wyrzeczeniem jest:

  • poświęcenie czasu na gotowanie
  • zrobienie zakupów
  • spocenie się
  • organizacja dnia

to tak, będzie to kosztowało mamę trochę wyrzeczeń. Dla mnie to akurat same pozytywy i rzeczy, które mogą zaprocentować. Argumentem ułatwiającym przekonanie kobiet karmiących piersią do wprowadzenia zmian w sposobie żywienia jest fakt, że przecież to co one jedzą, jedzą ich dzieci. W przypadku zmian są dwie metody, niezależnie od obszaru życia. Małe kroki, czyli zmiany wprowadzamy stopniowo.  Na przykład najpierw zajmij się jedzeniem, gdy już oponujesz talerz wprowadź aktywność fizyczną. Oderwanie plastra – odcinasz się od tego co było i jednego dnia zaczynasz „nowe życie”. Każdy sam musi wybrać co dla niego jest najlepsze. (…)

  • Przechodzimy do rozmowy o Ilonie i Oli i ich zawodowej drodze. Chcę się dowiedzieć, co się stało w ich życia, że wybrały właśnie dietetykę i fitness?

ILONA:

Wychodzimy z założenia, że jak coś robimy to na 100% Nie wystarczała nam wiedza z internetów, więc zaczęłyśmy się kształcić. Wiemy, że ciężko być dobrym we wszystkim, więc na samym początku podzieliłyśmy się obszarami pracy i nauki. Ja postawiłam na trening z elementami diety, Ola na dietę z elementami treningu. Dzięki temu świetnie się uzupełniamy. Lubimy się uczyć, zdobywać doświadczenie, ale to bardzo kosztowne. W pewnym momencie podjęłyśmy decyzję, że czas najwyższy połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy, bo inaczej nie będziemy mogły się uczyć dalej i tak powstały „Mamy, ruszamy!”

OLA:

Oj, to bardzo długa historia chyba na oddzielny wywiad. Jeśli miałabym to opisać jednym zdaniem? Fajnie jest żyć z pasji i zmieniać na lepsze życie innych. Taki plan realizujemy z Iloną.

królowe
Królowe zdrowego trybu życia. Fot. Joanna IL – Fotografia
  • Pytam też o to czy jest dla nich sukces w kontekście ich działalności? Czy jest nim już samo utrzymanie motywacji do aktywności fizycznej? Wiadomo przecież, że czasem bierzemy się za ćwiczenia, a potem jakoś tak wychodzi i z nich rezygnujemy…

ILONA:

Dla mnie sukcesem są dziewczyny, które utożsamiają się z naszą ideą. Sukcesem jest gro matek… młodszych czy starszych, które zaliczają start i metę w naszej koszulce. Że coraz częściej te koszulki pojawiają się na siłowniach, w klubach fitness, na treningach plenerowych, w parkach. Dla mnie to dowód na to, że mamy są dumne i się podpisują pod naszym projektem. Fajne jest to, że potrafimy się zjednoczyć poza siecią. Łapiemy się na biegach ulicznych, na imprezach sportowych.
Kolejnym sukcesem jest to, że sens naszej działalności widzą inni, co owocuje ciekawymi współpracami. Aktualnie mamy umowę z Fundacją Wychowanie przez Sport, na mocy której prowadzimy treningi „Biegam bo lubię”. Są to otwarte i bezpłatne treningi biegowe, więc jeśli ktoś chce nas poznać to ma możliwość nas przetestować na takim treningu.

OLA:

Sukces?  Słowo dziękuję. W różnych sytuacjach, od różnych ludzi. Tych z którymi pracujemy, tych z którymi współpracujemy, tych którzy trafiają na nas w sieci, tych znanych z imienia i nazwiska i tych anonimowych… Wtedy wiemy, że ma to sens. My nie pójdziemy za kogoś na trening, nie ugotujemy obiadu. Zapalamy iskrę i staramy się zmotywować aby nie zgasła.

  • Jakimi sukcesami podopiecznych i swoimi mogą się pochwalić? Czy drużyna ma jakiś konkretny cel, na przykład przebiegnięcie maratonu, czy raczej stawiają po prostu na regularny trening i zrzucanie wagi?

ILONA:

Podopieczne to jedno, drużyna to drugie 🙂 Nie jest to trafne rozgraniczenie, ale nie wpadłam na lepsze. Generalnie na co dzień zajmujemy się pracą z klientem indywidualnym. Ola konsultuje dietetycznie, ja trenuje. W zależności od potrzeb podopiecznych spotykamy się na siłowni, w domu, na stadionie lekkoatletycznym. Konsultujemy też online. Tutaj najlepszym sukcesem są liczby. Możemy się pochwalić tym, że odchudziłyśmy wiele mam. Problem nadwagi i otyłości to ten, z którym borykamy się najczęściej. Mamy też dziewczynę, która po kilku miesiącach pracy z nami znacznie poprawiła stan swojego zdrowia. Różnica w wynikach była wprost niewiarygodna. Mamy też dziewczyny, które znacznie przyśpieszyły biegowo czy też zwiększyły swoje osiągi w treningu siłowym. Drużyna stacjonarna „mamy ruszamy” to grupa mam z Warszawy. We wrześniu zrobiłyśmy nabór. Na pierwszym spotkaniu określiłyśmy cele drużyny i przedstawiłyśmy kalendarz startowy. Dziewczyny go zaakceptowały i zaczęłyśmy regularnie trenować. Mamy już zaliczoną sztafetę na dystansie 25 km podczas Biegatonu. Drużynowo biegłyśmy także Bieg Niepodległości. Aktualnie kończymy cykl 6 zimowych biegów City Trail. W maju czeka na nas sztafeta maratońska Ekiden i tu wystawiamy aż 3 sekcje (3 maratony), czyli razem 18 mam. W czerwcu kończymy sezon biegiem z przeszkodami, będzie to nocny Runmageddon Rekrut.

OLA:

Ilona wyczerpała temat. Może do naszych sukcesów dodam: uśmiechy na twarzach dziewczyn, duma z mam w oczach dzieci i podziw partnerów, najbliższych.

ekipa
część ekipy Mamy Ruszamy. Źródło: https://www.facebook.com/MamyRuszamy
  • Na koniec zostawiamy sobie motywację, która jest kluczem do sukcesu. Jak to w praktyce wygląda? Jak skutecznie motywować się samemu?

ILONA:

Motywacja to cecha, której nie można dostać, kupić, ukraść… trzeba to mieć.

Nie krzyczymy, nie prosimy, nie straszymy… jeśli motywacja nie płynie z Ciebie to nie mamy na to wpływu. My mamy wiedzę, pokażemy Ci jak osiągnąć cele, ale całą robotę robisz Ty, nikt inny. To co robimy zawsze na początku naszej współpracy to określanie celu. Potem szukamy motywu. Jak ktoś przychodzi do nas i mówi, że chce schudnąć, żeby np. podobać się mężowi to wiemy, że będzie ciężko. Ale jak przychodzi dziewczyna i nam mówi, że ona chce patrzeć w lustro wyglądać jak milion dolarów i podobać się sobie to wiemy, że będzie ogień.

OLA:

Motywacja jest w nas samych. Myślę, że każdy ją ma. Często problem nie tkwi w motywacji tylko w samym celu. Odnoszę wrażenie, że ludzie w dobie wszechobecnej informacji adoptują cudze cele jako swoje. Skupię się na przykładzie sportowym. Na Facebooku znajomej widzisz informację „zapisałam się na półmaraton”. Jak ona to zrobi, to może i ja przecież nie jestem gorsza? Tak, gorsza nie jesteś, ale czy to Cię kręci? Czy jeśli nie tak zwana motywacja zewnętrzna taki pomysł pojawiłby się w Twojej głowie? W sumie to nie lubisz biegać a jeździć na rowerze.

Na tym kończymy naszą rozmowę z Iloną i Olą z Mamy Ruszamy. Dzięki dziewczynom po raz kolejny potwierdziło się, że #siłajestkobietą, że to co najlepsze jest w nas. Możemy tę siłę wyzwolić z pomocą diety i zdrowego stylu życia. Macierzyństwo zaś to czas kiedy odrobina zdrowego egoizmu i skupienia się na sobie działa w służbie zarówno matki jak i jej dziecka.

Zachęcam do dołączenia do projektu Mamy Ruszamy!

http://mamyruszamy.pl

https://www.facebook.com/MamyRuszamy