Mama subiektywnie

o urokach macierzyństwa

Jak obchodzić Dzień Dziecka i nie zwariować?

ak obchodzić Dzień Dziecka żeby nie oszaleć? Oto jest pytanie!

Na dodatek takie z podstępnie zawartą w nim tezą, że Dzień Dziecka to jakiś powód do zwariowania. To tylko moja teoria, nie musisz się z nią zgadzać. Ale popatrzmy na fakty.

Kiedy patrzę na pierwszą z brzegu stronę – warszawa.naszemiasto.pl, to imprezy z okazji Dnia Dziecka jadą ciurkiem od piątku, 26 maja do niedzieli 4 czerwca. Wielkie miejskie pikniki i te mniejsze – osiedlowe „party”. Niespodzianki dla dzieciaków szykują nawet (a może przede wszystkim) „kejefsi” czy inne „makdonaldy”. Tu balon, tam cukierek, malowanie buźki czy inna „animacja”. A wszystko to okraszone charakterystycznym turkusem rodem z „Krainy lodu”.

Nie zrozum mnie źle – NIE MAM NIC DO DNIA DZIECKA. Ale czy w ogóle da się go przeżyć inaczej, niż w szale mechacącego się tłumu i przy wtórze owego muzycznego już evergreenu – „Mam tę moc” ? Tu też nie chodzi mi o sam tłum. Kwestia gustu.

Ale by DZIEŃ DZIECKA, święto każdego małego szkraba, było czasem, który naprawdę przeżyjemy wspólnie. Co przez to rozumiem?

wybierz atrakcje z dzieckiem i dużo wcześniej

Może jestem staroświecka czy nudna, ale szczerze zdecydowanie wolę zaplanowany spontan. W Dniu Dziecka, by nie gonić na oślep, starając się wpaść na wszystkie możliwe imprezy w mieście, warto wybrać program dnia dużo wcześniej. My z Mariuszem patrzymy zazwyczaj na lokalne strony internetowe gazet i portale miejskie, jak naszemiasto. Ale, co ważniejsze, atrakcje wybierajmy razem. Szczerze, może nie każda dziewczynka będzie chciała zobaczyć na żywo Elzę – może zaskoczy nas i zdecydowanie wybierze nowe wcielenie Indiany Jonesa? 😉

Uzbrój się w cierpliwość

Znasz ten obrazek? Ona – matka, jakaś taka nie do końca uczesana, taszcząca wózek i miliony gratów przed sobą. On – typowy ojciec rodziny, w swoim mniemaniu ogarniający cały ten kram. Razem z gromadką dwójki czy trójki dzieci udali się na rodzinną, przyjemną wycieczkę do parku rozrywki. Dzieci zaczynają szaleć i rozbiegać się na boki. Matka – krzyczy, ewidentnie nie radząc sobie z dyscypliną. Ojciec – wkracza „cały na biało” i grozi, że wychodzą, jeśli się natychmiast nie uspokoją…. Scena kończy się fochem wszystkich. I zbytnio przeciągającą się ciszą.

Powiedzmy sobie otwarcie. Tylko ogromna doza cierpliwości i przyznanie, że Dzień Dziecka to czas szczególny, pozwolą nam czerpać z tego dnia jakąkolwiek przyjemność. Po prostu weźmy poprawkę na to, że wszyscy jesteśmy podekscytowani, że jest mnóstwo wrażeń i bodźców, że będziemy głodni i spragnieni. Wreszcie – pamiętajmy, że tu naprawdę chodzi o „fun” i, że w związku z tym można (należy!) szaleń i być trochę mniej poukładanym. A będzie dobrze!

przypomnij sobie, po co w ogóle są nam dzieci

Dzieci nie są naszą własnością. Fakt. Ale po coś je w końcu mamy. Oto mój subiektywny zestaw powodów, dla których mamy dzieci:

Subiektywne powody posiadania dzieci (opracowanie: Mama Subiektywnie)

Cudownego Dnia Dziecka!

Marta

 

Foto: Frank McKenna