Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Matka…kłamiąca

Matki kłamią. I to na potęgę. Ale od początku…

-Fajnie masz, że twoja córka chce spać tylko w domu, w łóżeczku. – westchnęła ciężko napotkana przeze mnie sąsiadka. Jej 9-miesięczna Łucja to prawdziwe wychowawcze wyzwanie. Nie wiadomo czy z troski o matkę i z chęci zapewnienia jej dawki ruchu i świeżego powietrza czy z innych względów, Łucja wymusza na mamie codzienne drzemkowe spacery.

-Nie martw się! – zapewniłam ją. – Moje pierwsze dziecko też wolało spać za zewnątrz, więc wiem, przez co przechodzisz. – pocieszyłam.

I TO BYŁO SZCZERE!

Ale takich jak ta – szczerych chwil – między matkami nie jest za wiele. Matki kłamią. I to na potęgę. Na każdy temat związany z ich dzieckiem. Wiem, wiem, powiesz, że już doktor House twierdził, że wszyscy kłamią, więc żadne mi to odkrycie Ameryki. Racja! Ale mnie ciekawi, w jakich okolicznościach sprawcy dopuszczają się przewinienia w postaci mówienia nieprawdy 😉 oraz – co ciekawsze – dlaczego to robimy?

BO JA TEŻ KŁAMIĘ

Co prawda, głównie samej sobie. Czasem są to niewinne wymówki, jak ta, że „przecież ten nawyk sam minie; wystarczy mu tylko dać czas”, po takie, że „on zje kiedyś cukinię, po prostu dziś nie miał ochoty”. Kłamię też dziadkom moich dzieci, choć w odniesieniu do nich to raczej niewinne oszustewka, Wysoki Sądzie (więc proszę o łagodny wymiar kary). Tak, zdarza mi się zataić prawdę („tak, zjadł dziś cały obiadek”, „nie, ten katar to nie kolejne przeziębienie, tylko alergia na kurz”), ale czego się nie robi dla spokoju ducha zakochanych w dzieciach dziadków? Wszak mieszkają tak daleko i mają tyle zmartwień – po co dokładać im nowych?

Aha – czyli KŁAMIEMY Z MIŁOŚCI? Tak, kłamiemy, jak to w życiu bywa, po to by kogoś nie zranić. By nie dokładać zmartwień dziadkom, czy mężowi kiedy wraca zmęczony po całym dniu. A czy KŁAMIEMY ZE WSTYDU? O, i to jeszcze jak! Nie wiedzieć dlaczego wstyd nam (a może – głupio?), że czegoś tam nasze dziecko nie robi (lub robi). Tak, jakby inne matki, babcie czy nawet obca paniusia w sklepie były Wysokim Sądem, gotowym wymierzyć najwyższy wymiar kary. I co niby miałoby to być? Skazanie na wieczną samotną tułaczkę po osiedlu? Wykluczenie z grupy zajebistych mamusiek, które wszystko wiedzą najlepiej?

KŁAMIEMY Z POCZUCIA WINY. Myślę, że zbyt często same siebie karzemy. Nie potrzebujemy Wysokiego Sądu i Prawa Wioski. My, matki, mamy poczucie winy i czujemy, że nie jesteśmy dość dobre. Wierz mi, moja droga, w 99% przypadków ROBISZ WSZYSTKO DOBRZE! Nie bój się zaakceptować to, że twoje dziecko PO PROSTU TAKIE JEST. Jest człowiekiem – i jako taki ma lepsze i gorsze dni. Rośnie, rozwija się, przeżywa pierwsze porażki, coś je boli, szybko się męczy. To też powody do płaczu – o czym często zdajemy się zapominać. Pisałam o tym obszerniej w moim ebooku.

KŁAMIEMY BO TAK NAM WYGODNIEJ. Nikomu nie chce się tłumaczyć zawiłości swoich metod wychowawczych, ja to rozumiem. Trudno, żebyśmy nagle w sklepie, czy podczas przelotnej pogawędki ze znajomą rozwodziły się na temat jedzenia, zabawy czy snu naszego dziecka.

…A właśnie – SEN DZIECKA. „Temat rzeka” – powtarzają zgodnie chórem napotykane przeze mnie matki.

NAJCZĘSTSZYMI KŁAMSTWAMI POWTARZANYMI PRZEZ MATKI SĄ TE NA TEMAT SNU ICH DZIECKA.

Naprawdę nie wiem, dlaczego tak stygmatyzujemy sen. „Mówi wyspana kobieta” – stwierdzi z pogardą niejedna czytelniczka. Ale chwilunia – ja wiem co mówię! I bynajmniej nie jestem do końca wyspana odkąd ….tak naprawdę od około 3 lat, kiedy mój ciążowy brzuch zaczął mnie uwierać. Potem, kiedy mój syn pojawił się na świecie, było już tylko gorzej.  Ale nie ważne. Przeszłam swoje, a jednak zdecydowałam się na kolejne dziecko. I nie narzekam z tego powodu. Powiedzenie, że nie zdarzy mi się wspomnieć mężowi, że jestem niewyspana, to byłoby kłamstwo właśnie. Ale i tak uważam, że zdecydowanie za często kłamstwa matek dotyczą snu.

Dlatego mam do was apel, kochane mamy. Przestańcie się zadręczać! I przestańcie kłamać na temat swojego macierzyństwa. Mówcie otwarcie jak jest – że czasem jest źle, że bywacie zmęczone ale też, że jest cudownie, że chwile z dzieckiem są bezcenne! To co, że ktoś spojrzy na nas krzywo. Niech się ugryzie tam, gdzie słońce nie dochodzi!

Nikt nie ma prawa cię oceniać. To TY jesteś matką, twoja sytuacja życiowa jest wyjątkowa, nie do podrobienia.

Tak, jak nie ma jednego przepisu na życie, nie ma jednego modelu macierzyństwa. Bo żadna matka nie przeżyje nigdy dokładnie tego samego co inna.

Kłamiąc chowamy się za ciemnymi okularami. Tak jak celebrytki, które nie chcą pokazywać worów pod oczami po wczorajszej imprezie. A ja mówię  – zdejmijmy te okulary! I pokażmy te wory!     …. chyba się jednak trochę zapędziłam. Ale wiecie o co chodzi 😉

Stay positive!