Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mama i pieniądze [WYWIAD]

Mama i pieniądze….Dziś zaczynamy nietypowo. I tak już będzie co jakiś czas. Otwieram cykl rozmów z nietuzinkowymi kobietami-mamami. Są takie jak ty czy ja. Mają dzieci, wiecznie mało czasu i swoje problemy. Ale coś je wyróżnia – są absolutnie niezwykłe. Swoim życiem, tym co robią inspirują, motywują, a przede wszystkim przełamują schemat umęczonej matki Polki, której bliżej do wizerunku Madonny z wielkim cycem i podkrążonymi oczami, niż do wizerunku współczesnej kobiety sukcesu.

A one – bohaterki moich rozmów i wpisów będą Wam udowadniały, że życie matki to o wiele, wiele więcej niż pieluchy i nieprzespane noce. To ekscytujące życie pełne realizacji własnych planów, marzeń, pełne spotkań z ciekawymi ludźmi. Macierzyństwo, widziane przez pryzmat tego, co robią, to naprawdę fascynująca podróż. Podróż za nie-jeden uśmiech. Jak w moim eBooku. 🙂

Dziś rozmowa z fascynującą kobietą, Dominiką Nawrocką, którą miałam przyjemność poznać dzięki zawodowym projektom, a którą absolutnie podziwiam. Sama o sobie mówi, że kobietą taką samą jak my.  „Jestem 30+, mam dwoje dzieci, męża, własną firmę i na koncie sporo już doświadczeń związanych z pieniędzmi.” Właśnie – PIENIĄDZE – to je dzisiaj bierzemy pod lupę, a to dlatego, że:

  • po pierwsze – mam nieodparte wrażenie, że zawsze nam ich brak. Szczególnie na znaczeniu zyskują właśnie wtedy, gdy na świecie pojawia się nowy członek rodziny
  • po drugie – Dominika Nawrocka to ekspert od skutecznego zarządzania i pomnażania finansów. Wie zatem o czym mówi.

Dominikę Nawrocką możecie znać jako autorkę książki „Kobieta i pieniądze”, a także jako blogerkę, prowadzącą bloga o tym samym,  co książka, tytule. Moja rozmówczyni to także właścicielka firmy FAT ROITo kobieta o niespożytej wręcz energii, mądra i ciepła. Tylko takiej osobie jestem skłonna pozwolić zajrzeć krytycznym okiem do mojego portfela.

Zatem, zaczynamy!

Na początek zaglądamy z Dominiką do portfeli mam. Mama i pieniądze. Jak to z nami jest? Ano tak – rachunki za ubrania, meble, wózek i tak dalej. Wyprawka dla malucha to spory wydatek a to dopiero początek kosztów jakie ponosimy w związku z posiadaniem dziecka. Moją rozmówczynię, ekspertkę pytam o to jak sprytnie zaplanować domowy budżet w momencie kiedy pojawia się dziecko? Najczęściej zajmują się tym przecież matki, które dokonują codziennych zakupów.

– Przygotowania do pojawienia się dziecka w rodzinie to spora zmiana także dla domowego budżetu. Nagle koszty mnożą się, a z czasem jest ich coraz więcej. Wszystko zaczyna się od wyprawki, ale uwierz mi, to dopiero początek. Jako mama dobrze wiesz o czym mówię. Skąd wziąć zatem pieniądze na wózek, łóżeczko, ubranka, kosmetyki? Jeśli planujemy ciążę to możemy się do niej przygotować także finansowo.

Propaguję metodę budżetowania, jako sposobu na efektywne zarządzanie pieniędzmi. Mówię o dzieleniu przychodów na 6 budżetów wg konkretnego schematu i pieniądze z jednego z nich powinny nam pokryć koszty wyprawki. Przechodząc do szczegółów. Pensję czy inny przychód za każdym razem dzielimy na budżet Życie (55%), Inwestycje (10%), Duże Wydatki (10%), Przyjemności (10%), Edukacja (10%) i Dobroczynność (5%).

 – Co miesiąc dzielimy pieniądze w ten sposób i wydajemy tyle na ile pozwala nam dany budżet. Z pewnością wyprawka to duży wydatek, dlatego właśnie z tego budżetu powinniśmy wziąć środki. Czy wystarczy? Jeśli nie ma tam wystarczająco dużo pieniędzy, to zastanówmy się, czy naprawdę potrzebujemy ferrari wśród wózków? Ograniczenia, jakie mają budżety są bardzo dobre, bo doskonale nas samych dyscyplinują i każą trzeźwo patrzeć wydatki. Dobrze obie wiemy, że oczekiwanie na dziecko i jego narodziny, to są wielkie emocje. Pod wpływem emocji także często nie zachowujemy się racjonalnie. Stosuję tę metodę i polecam ją każdej jednej osobie, mamom, tatusiom, rodzicom!

Fot.-Anna-Hałat-Kruczyńska_1
Mama i pieniądze Fot. Anna-Hałat-Kruczyńska

Portal Money.pl wylicza, że od kołyski do magistra wychowanie dziecka kosztuje nawet pół miliona złotych. Spora kwota… Jak skutecznie przygotować się na ponoszenie takich ogromnych kosztów? Czy już przed ciążą musimy zacząć zbierać pieniądze? Czy samo planowanie budżetu domowego wystarczy by ponieść takie obciążenia finansowe?

– Rosnące wydatki rosną wprost proporcjonalnie do powiększającej się rodziny. Ja dzisiaj mam wrażenie, że utrzymanie moich dzieci kosztuje więcej niż mnie samej. Dzieje się tak dlatego, że sama chcę dać im dużo i coraz więcej. To zupełnie normalne. Dzieci początkowo nie potrzebują dużych nakładów finansowych, jeśli karmimy je piersią, ale pieluchy, słoiczki,…, potem przedszkole, lekcje, ubrania… No tak, zaczyna się sprawa komplikować. I znowu wracam do budżetów. Ważne, aby ustawić swoją perspektywę od właściwej strony. Pracujemy, zarabiamy, przychodzą pieniądze na nasze konto i teraz… podzielmy je na budżety i trzymajmy się nich. Koszty związane z wyżywieniem nas i dzieci oraz mieszkaniem, transportem, ubraniami, potrzebnymi kosmetykami pokrywamy z budżetu Życie, przyjemności, zabawy… wiadomo z którego budżetu, prawda? Rodzinne wakacje, nowy telewizor, meble z Dużych Wydatków. Dodatkowe lekcje, korepetycje z budżetu Edukacja. Unikamy w ten sposób frustracji, że na to mam, a na tamto nie mam. Zawsze mam, może czasami mało, ale mam. Co z tym zrobić? Szukać kolejnych źródeł przychodów, optymalizować wydatki. No właśnie, zarządzać!

Moja mama często powtarza, że „teraz to jest wszystko dla dzieci, a kiedyś to nic nie było”. To prawda – w sklepach pojawiają się coraz to nowe, mniej lub bardziej potrzebne rodzicom gadżety. Jesteśmy bombardowani przekazami producentów w stylu „musisz to mieć”, „bez tego twoje dziecko będzie miało uboższe dzieciństwo”. Jak nie dać się zwariować w tym świecie i nie przepuścić wszystkich oszczędności na te produkty? 

– Tak, doskonale wiem o czym mówisz! Z tych pierwszych lat życia moich dzieci pamiętam bardzo dobrze fascynację młodych rodziców wspomnianym już wózkiem. I te rozważania, czy trójfunkcyjny jest lepszy od wyspecjalizowanych, tańszy lepszy od droższego? Modniejszy, bo taki sam ma znana aktorka, czy taki zwykły? I nadziwić się nie mogłam, że młodzi ludzie są w stanie wydać ponad 3 tysiące złotych na sprzęt, który posłuży im nie więcej niż 9 miesięcy. Umówmy się, wozimy dzieci w nich, gdy są niemowlętami. Potem wózek robi nam się za ciężki i przesiadamy się do spacerówki. Jeśli znajdzie się kupiec, uf… odzyskamy trochę pieniędzy. W najgorszym wypadku wózek czeka na kolejnego potomka, albo zaczyna krążyć po rodzinie.

Mówisz, że reklamy krzyczą „Musisz to mieć!”. Musisz… to mieć zdrowie i święty spokój. Jeśli wiesz, na ile sobie możesz pozwolić, bo widzisz ile masz w budżetach, to masz prostą odpowiedź. „Faktycznie, że to jest super, piękne i fajnie byłoby to mieć, ale mój budżet Życie w tym miesiącu już na to nie pozwala”. Masz kontrolę i świadomość, odrzucasz emocje i racjonalnie podejmujesz decyzje.

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, a Ty namawiasz do tego, by kobiety wzbogacały swoje życie. Czy jedno nie kłóci się z drugim? Na czym ma polegać to wzbogacanie się?

Dla mnie pieniądze nie są celem samym w sobie, tylko środkiem do celu. Natomiast moim celem jest wolność i niezależność finansowa, brak konieczności pracy. Innymi słowy, pracuję, bo chcę, a nie muszę. Jak to zrobić? Zbudować aktywa, które nie opierają się na moim etacie.

– Etat może być tylko krokiem w drodze do aktywów, które będą pracowały dla mnie. Aktywa to inaczej inwestycje, które tworzę i o które dbam. Możesz zainwestować w nieruchomości na najem, w firmę swoją lub innych osób, w papiery wartościowe lub surowce. Ja koncentruję się na nieruchomościach i biznesie. Jeśli aktywa zaczną dawać mi miesięcznie tyle ile mam kosztów życia, to oznacza, że nie muszę już sprzedawać komuś swojego czasu. Mam pełną niezależność, niezależność finansową.

Załóżmy, że moja znajoma-świeżo upieczona matka, nie chce podczas urlopu macierzyńskiego rezygnować z przyjemności, jakie oferuje jej mieszkanie w dużym mieście. Z drugiej strony wie, że dzieci generują wciąż nowe wydatki – szczepienia, wizyty lekarskie, żłobek, że o pieluchach nie wspomnę. Czy w ogóle moja znajoma może pomarzyć o niezależności finansowej? Jak znaleźć balans pomiędzy budżetem rodzinnym a tym naszym – prywatnym, kobiecym?

– Wiesz, ja mówię, że liczby nie kłamią. Jeśli zapiszemy na kartce po jednej stronie koszty, a po drugiej przychody to… one prawdę Ci powiedzą. Uwaga! Trzeba znaleźć balans.

Ja nie mówię, żeby tylko zaciskać pasa, oszczędzać, bo… to dość przygnębiające. Ja mówię – szukaj nowych przychodów, gromadź kapitał i buduj aktywa!

– Jeśli mamy rodziny, to budujemy tym samym finansową przyszłość kolegialnie. Ważne, aby mieć z mężem lub partnerem wspólne cele finansowe, zgodę na pewne ruchy i grać do jednej bramki. Jeśli wiemy oboje dokąd zmierzamy, to w duecie pójdzie nam szybciej i sprawniej. Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że należy jeszcze mieć w tym układzie swoją przestrzeń finansową. Opisuję w swojej książce „Kobieta i Pieniądze” bardzo konkretne sposoby, jak to zrobić. Odsyłam Cię do rozdziału o budżetowaniu, a w szczególności do budżetowani dla par.

W swojej książce namawiasz kobiety do budżetowania – planowania domowego budżetu na wzór projektu w pracy. Co to w praktyce oznacza? Że biegam do sklepu z listą zakupów, czy – jak moja teściowa przed laty – zapisują skrzętnie w notesie każdy produkt, który kupiłam? Jak mądrze zabrać się do planowania domowego budżetu?

– O budżetowaniu dużo już powiedziałam. W praktyce wygląda to tak, że zakładasz kilka kont w banku, masz w portfelu opisane naklejkami karty, którymi płacisz za różne rodzaje zakupów. Wiem, że to może śmiesznie wyglądać, ale panie przy kasach już nie zwracają uwagi na moje oklejone literkami karty. A ja mam pewność, że wydaję pieniądze z właściwych budżetów. Zaczynam coraz mocniej iść w stronę rozliczania się gotówką, bo zupełnie inaczej się nią obchodzimy. Ale to duży temat na zupełnie inną rozmowę.

Wprowadzasz też pojęcie „mentalnej kondycji finansowej”. Czy to taki stan, w którym „jestem na tyle bogata na ile się czuję?”

Wszystko zaczyna się w głowie. To jak myślisz, jakie masz przekonania, jakie obawy i ograniczenia, jak silną pewność siebie i poczucie własnej wartości to… taką masz kondycję w każdym obszarze swojego życia.

– W książce poruszam zagadnienie termostatu finansowego. To porównanie do termostatu, który utrzymuje ustawioną wcześniej temperaturę. Otwierasz okna, a termostat dogrzewa, żeby utrzymać zaplanowane 23 stopnie. Zamykasz okna, drzwi, robi się gorąco. Termostat zmniejsza dopływ ciepła, aby nie przekroczyć tych ustawionych 23 stopni. O co chodzi w tej analogii? Jeśli masz w głowie ustawione, że zarabiasz 1500, 3000, 5000, 10 000, 15 000 zł czy więcej. I jeśli nie popracujesz nad swoimi oczekiwaniami finansowymi, to dziwnym trafem zawsze kończysz na tych 1500 zł czy innym zakotwiczonym pułapie. Zmieniasz pracę. Dlaczego mówisz na rozmowie rekrutacyjnej właśnie taką kwotę a nie inną? Ile ona się zmienia od poprzedniej? Albo odwrotnie, zakładasz firmę, idzie super, zarabiasz coraz więcej i jeśli nie pracujesz nad swoją finansową mentalnością to… podejmujesz nierozważne decyzje, konsumujesz więcej i… lądujesz znowu na tych 1500 czy 3000.

Pierwszy krok to uświadomienie sobie własnych ograniczeń, postanowienie zmiany i rozpoczęcie zmian. Jak? Edukacja finansowa, rozwój swojej inteligencji finansowej, dobór stymulujących i rozwijających ludzi wokół siebie, wszechstronny rozwój osobisty, który jest gruntem do wszelkiego wzrostu.

Przeżyłaś w swoim życiu wyjątkowo trudne chwile – kryzys w małżeństwie, wyprowadzka z domu z małymi dziećmi. Sama wiesz najlepiej jak ważne w życiu każdej kobiety są pieniądze… własne pieniądze. Ale wiele kobiet, młodych matek, pozostaje na utrzymaniu mężów. I co w tym złego? – można zapytać. Jak Ty zachęciłabyś takie kobiety do wzięcia sprawy w swoje ręce, do tego by zaczęły zarządzać finansami w swoim życiu?

 – W 2013 r. na 181 tys. zawartych związków rozstało się 66 tys. par! Oznacza to, że wskaźnik rozwodów (czyli ich proporcja w stosunku do nowo zawartych małżeństw) wyniósł 36,4 proc. Okazuje się, że współczynnik ten z roku na rok rośnie. Jeszcze dekadę temu sięgał 25 proc., a w 2010 r. przekroczył 26,6 proc. (61,3 tys. rozwodów na 230 tys. małżeństw). Jak widać mąż to słaba inwestycja, narażona na duże ryzyko. Nie mówię, że każde małżeństwo jest spisane na porażkę. Jestem za dobrą symetrią i partnerstwem w małżeństwie.

Pieniądze dają wolność, wolność o samostanowieniu i decydowaniu. Pamiętajmy jednak, że małżeństwo czy związek partnerski jest to także swego rodzaju umową między ludźmi.

– Życie pokazuje, że z czasem zdarza nam się zmienić zdanie. Tak jest w biznesie, tak jest w każdym układzie międzyludzkim. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć masy okoliczności, jakie mogą nas dotknąć w przyszłości. I w jakimś sensie trzeba się na to zabezpieczyć. A najlepsze jest to, że można to zrobić we dwoje i na sprawiedliwych zasadach. Odsyłam do mojej książki, gdzie piszę o budżetowaniu dla par.

Czy zetknęłaś się z jakimiś badaniami finansów polskich matek? Czy dobrze im się wiedzie? Czy prawdziwy jest obraz matki-Polki nieustannie zamartwiającej się o finanse, o to czy uda jej się utrzymać pracę po urlopie macierzyńskim? Czy to kobieta, która jest zaradna i finansowo niezależna?

– Wszystkie jesteśmy kobietami, spora część z nas jest matkami. To jak nam się wiedzie dzisiaj jest wynikiem działań jakie podjęłyśmy wcześniej. Inaczej mówiąc, dzisiejszy efekt jest wynikiem wcześniejszych posunięć. To co zrobię dzisiaj będzie miało swoje konsekwencje jutro. Pojawienie się dzieci z pewnością zmienia każdy aspekt naszego życia. Przestajemy być odpowiedzialne tylko za siebie, to jest zupełnie inna perspektywa. I w razie kłopotów musimy zadbać właśnie o rodzinę, a to nie jest małe wyzwanie. Mężczyzna odchodzi najczęściej sam, kobieta z dziećmi. Dlatego tym bardziej powinnyśmy zatroszczyć się o swoje finanse, aby mieć więcej możliwości i większy komfort nie tylko życia, ale wyboru. Zamiast zamartwiać się, weźmy się za książki i wiedzę choćby z Internetu, i małymi krokami dążmy do wolności finansowej. Po co? Aby mieć głos! Aby mieć wybór!

Na koniec rozmowy odchodzimy z Dominiką Nawrocką nieco od tematu przewodniego. Zastanawiam się nad tym jak powinna wyglądać edukacja finansowa dzieci.

Znany Ci pewnie obrazek: dziecko w sklepie histerycznie płacze wymuszając na matce zakup kolejnej zabawki, którą musi mieć. Jak w tym kontekście wprowadzać edukację finansową w życiu dzieci? Masz jakieś swoje doświadczenia? Kiedy zacząć i jak się do tego zabrać?

– Tak, dobrze pamiętam takie chwile. U siebie w domu wprowadziliśmy 3 lata temu początki edukacji finansowej dzieci. Córka miała 4 lata, a syn 6 lat. Założyli wtedy słoiki, dosłownie słoiki, takie po dużych ogórkach kiszonych. Każde z nich dostało po trzy sztuki. Sami zrobili etykiety: Wydatki, Oszczędności i Inwestycje. Na etykietach narysowali także to na co przeznaczą pieniądze. Dzieci dostają kieszonkowe co tydzień po 12 zł, żeby było im łatwo dzielić pieniądze na słoiki. Jest też taka zasada, że jeśli się nie upomną o wypłatę, to jej nie dostają. Jak przegapią poniedziałek, muszą czekać do kolejnego, nic się nie kumuluje. I to jest fantastyczna nauka przez zabawę. Przerabiamy wszystko. Od przekładania z jednego słoika do drugiego, przez naukę co to jest inwestowanie. To jest zdecydowanie najtrudniejsze, bo bardzo abstrakcyjne dla dzieci. Wspaniała przygoda, wspaniała nauka. Polecam dzieciom w każdym wieku. Najefektywniej uczymy się poprzez działanie! Działajmy!

Mam nadzieję, że razem z Dominiką zainspirowałyśmy Was do krytycznego przyjrzenia się swoim finansom.

Zachęcam do śledzenia Dominiki w mediach społecznościowych:

www.kobietaipieniadze.pl

Facebook – profil Dominiki Nawrockiej

  • I really like reading through an article that will make people think.

    Also, many thanks for allowing for me to comment!

  • Hi there, I do think your web site might be having browser compatibility problems.
    When I look at your blog in Safari, it looks fine however when opening in Internet Explorer,
    it has some overlapping issues. I simply wanted to
    give you a quick heads up! Other than that,
    excellent blog!

  • Mariusz Andreasik

    Przychylam się do tego, by każdy zarządzał budżetem domowym i zdał sobie sprawę jakie ma przychody i koszty. To bardzo ułatwi życie:) Cieszę się, że taki ebook powstał, chyba sam się za niego zabiorę – chyba nie jest tylko dla kobiet?

  • Pingback: Sukces to ja....i ty...i ty...i ty! - Mama subiektywnie()