Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak dzieci uczą się mowy czyli maluch w BabyLab

Do 7 roku życia dzieci są geniuszami. Potem praktycznie się nie liczą. Przynajmniej, jeśli chodzi o naukę MOWY. 

Takie wnioski można wyciągnąć z wystąpienia Patrici Kuhl, profesora nauk o mowie i słuchu oraz dyrektora Instytutu Uczenia się i Nauk o Mózgu Uniwersytetu w Waszyngtonie. Coś niezwykłego dzieje się w mózgu kilkumiesięcznych dzieci, które z otaczającego je świata dźwięków, zaczynają wyłapywać te, które staną się podstawą ich ojczystej mowy.

Jesteśmy właśnie z Amelką na takim etapie procesu uczenia się mowy. To był niemal zwykły dzień, kiedy moja najmłodsza latorośl nagle rozgadała się na całego. „Gaga”, „Dada” i „Baba” nagle wypełniły nasze mieszkanie dźwiękiem i nadzieją, że oto wkrótce padnie z ust mej córy upagnione przeze mnie słowo: MAMA. Cóż, na to jeszcze przyjdzie nam trochę poczekać…

…Ale to był NIEMAL niezwykły dzień, głównie za sprawą naszej wizyty w BabyLab Uniwersytetu Warszawskiego. „Amelka zaczyna gadać właśnie w tym samym dniu, w którym na jej głowę włożono czepek z elektrodami. Hmmm, przypadek? Nie sądzę.” – myślę. Ale po chwili dopuszczam jednak do siebie ewentualność, że to cudowny zbieg okoliczności.

BabyLab UW zajmuje się badaniem mechanizmów rozwoju psychicznego niemowląt i małych dzieci.  Przemożna chęć dowiedzenia się, co siedzi w głowie mojego dziecka, poparta chęcią przysłużenia się polskiej nauce w sposób inny, niż oddanie swoich organów, sprawiły, że zapisałam nas na badanie.

w wieku 6-8 miesięcy niemowlęta są obywatelami świata. Potem – stają się ograniczonymi przez kulturę i język słuchaczami.

To kolejny wniosek z badań profesor Kuhl. „Skoro tak – pomyślałam – to znaczy, że moje i twoje dziecko właśnie w tym okresie MOŻE NAUCZYĆ SIĘ DOWOLNEGO JĘZYKA NA ŚWIECIE. Wow, to naprawdę niezwykłe!” Ale jak to się dzieje? Jakie procesy zachodzą w głowie niemowląt, że potrafią to osiągnąć?

Jeśli chodzi o badanie w BabyLab, to naukowcy z UW wykorzystują znaną już metodę badawczą eye trackingu*. Za jej pomocą naukowcy sprawdzają, na których miejscach twarzy skupia się uwaga dziecka słyszącego wypowiadane przez aktora na monitorze sylaby. Szukają tu odpowiedzi na pytanie, czy i jak dziecko połączy to co widzi z tym, co słyszy? Czy jego mózg „zauważy” różnicę jeśli wystąpi dysonans pomiędzy tym jak osoba na ekranie porusza ustami, a tym co faktycznie mówi? Od niedawna UW dysponuje również dodatkowym narzędziem badawczym – czepkiem z elektrodami (tak to wygląda z poziomu totalnego laika; naukowców proszę o wybaczenie mojego braku precyzji w opisie sprzętu). To jest dopiero kosmiczna zabawa! Możemy w czasie rzeczywistym zobaczyć…cóż, co siedzi w głowach naszych dzieci. Tylko, czy jesteśmy na to gotowi jako rodzice? 😉

Nie będę wam zabierać całej zabawy – po prostu zgłoście się do udziału w badaniu z waszymi pociechami i przekonajcie się, co potrafi wasz niezwykły bobas.

Powiem tylko tyle, że to niesamowita zabawa! Badanie jest całkowicie bezpieczne, prowadzone w przemiłej atmosferze, bez przemęczania dziecka, a raczej w formie zabawy. A naukowcy z UW to prawdziwi profesjonaliści i …zaskakująco dobre nianie 🙂 Polecam gorąco!

 

2016-11-29 12.04.19
BabyLab UW. Oglądanie filmu? Tak, to mogę się uczyć!
2016-11-29 12.36.40
BabyLab UW. Amelka zrobiła z pani na ekranie renifera…tylko za pomocą swoich myśli.
2016-11-29 12.08.46
BabyLab UW. I co dalej?
2016-11-29 12.27.40
BabyLab UW. Ufoludek i zawiłości jego myśli

Zdradzę jeszcze, że badanie w BabyLab UW pokazuje, że dzieci są niezwykłymi obserwatorami. Już tak małe, kilkumiesięczne istoty, potrafią wyłapywać drobne niuanse, dostrzegane na twarzy osoby mówiącej. Co jeszcze ciekawsze, okazuje się, że ta zdolność jest genetyczna, wrodzona. To tak, jak z nauką chodzenia. Jest zakodowana w nas, bo to my sami po raz pierwszy stawiamy niezdarne kroki – nikt, nawet rodzic, nie bierze naszej stopy i nie stawia na ziemi w nadziei, że tak nauczy nas chodzić.

‚Baby talk’ i ‚motherese’ – czyli jak mówić do dzieci by się uczyły mowy?

„Nie sepleń i nie niuniaj, kiedy mówisz do dziecka” – znacie te rady, prawda? Jest zgoda, co do tego, by nie mówić do dzieci w zniekształcony sposób po to, by uczyły się prawidłowego brzmienia słów w ojczystym języku. Ale naukowcy idą o krok dalej, udowadniając, że tzw. dziecięca mowa („baby talk” lub „motherese”) sprzyja nauce języka** Jak zatem mówić do dzieci by wspomóc naukę mowy:

  • powoli
  • wyraźnie, a nawet przesadnie wyraźnie
  • stosować dużo pytań
  • powtarzać wypowiadane słowa
  • wkładać w mówienie dużo emocji (będą widoczne na twarzy rodzica, dając kolejne wskazówki uczącemu się dziecku)

TO nie rodzice uczą dziecka języka. Odgrywają jednak ważną rolę w tym procesie.

To już wnioski Linguistic Society of America. Potwierdzają to doświadczenia profesor Kuhl, dowodzące, że to nie nagrania audio czy telewizyjne puszczane niemowlętom w tracie badania miały kluczową rolę w poznawaniu nowego języka. TO CZŁOWIEK I KONTAKT Z NIM SPRAWIAJĄ, ŻE DZIECKO UCZY SIĘ JĘZYKA. 

Dlatego mówmy do naszych dzieci jak najczęściej. Jedno z badań opublikowanych w magazynie „Infants”*** pokazało, że niemowlęta, szczególnie między 9 a 12 miesiącem życia, częściej skupiają uwagę na ustach osoby mówiącej, a rzadziej – na oczach. Dzieci patrzą, zatem, widzą i rozumieją. Ucząc się ojczystego języka nie tylko poprzez słuchanie dźwięków z otoczenia, ale przede wszystkim – poprzez obserwację. Profesor Kuhl uzupełnia tę wiedzę mówiąc, że niemowlęta polegają na statystyce. Za każdym razem, kiedy słuchają nowego języka, statystycznie zapisują w swoich głowach jego obraz. Natężenie dźwięków, intonacja, swoista melodia języka – to wszystko jest analizowane przez te małe, sprytne mózgi!

I, jak tak przyglądam się Amelce, to potwierdza się to, że matka jest najlepszym psychologiem dziecięcym na świecie. Przynajmniej, jeśli chodzi o jej dziecko. Nawet bez dyplomu z psychologii niemowląt widzę jak ten proces postępuje. Oszałamiające jest też tempo tej nauki. Od pierwszego „baba” i „dada” parę dni temu, do wykonywania prostego polecenia „brawo, brawo” (dla niewtajemniczonych – w mowie rodzica oznacza tyle co: „bij rączkami brawo i podskakuj przy tym radośnie”) minęło zaledwie kilka dni. Naukowcy przekonują, że to proces i zaczął się jeszcze na długo przed tym, zanim Amelka nauczyła się siadać czy wstawać.

Ale serce i rozum matki wiedzą swoje. „Moje dziecko to geniusz!” – stwierdza z dumą matka. Chociaż, w świetle tego, o czym mówi profesor Kuhl – nie trudno się z tym nie zgodzić. Każda matka może już z dumą stwierdzić: moje dziecko to geniusz!

Przynajmniej do ukończenia 7-mego roku życia.

Przynajmniej, jeśli chodzi o naukę języka.

I tego się trzymajmy,

M.

źródła:

* „Cognitive gains in 7­-month ­old bilinguaI infants.” – Mehler J., Kovacs A.M, Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America. 4/21/2009, Vol. 106 Issue 16, p6556­6560. 5p.

** „Neural Substrates of Language Acquisition”, P. Kuhl, M. Rivera-Gaxiola, Institute for Learning and Brain Sciences, University of Washington, Seattle, The Annual Review of Neuroscience, 2008, 31:511-534

*** „Increased Focus on the Mouth Among Infants in the First Year of Life: A Longitudinal Eye­ Tracking Study.”, Infancy. Jul/Aug2013, Vol. 18 Issue 4, p534­553. 20p. 3 Black and White Photographs, 1 Chart, 3 Graphs.