Mama subiektywnie

o urokach macierzyństwa

[ Dzień Matki ] Za TO twoje dziecko będzie ci ZAWSZE wdzięczne

Już jutro Dzień Matki. Celebracja matczynej miłości i więzi matki z dzieckiem. Myślisz teraz o tym, za co podziękujesz swojej ukochanej Mamie? Może układasz w głowie to, co jej powiesz przez telefon? Już wiesz, za co jej podziękujesz?  Zobacz, jak ja rok temu niestandardowo dziękowałam swojej Mamie, wyliczając, czego mi nie dała i za co jestem jej wdzięczna?  Śmiało, możesz użyć pomysłów z mojej listy 🙂

A myślałaś, za co jest lub będzie ci kiedyś wdzięczna twoja pociecha? Na pewno zgodzisz się ze mną, że na pewno nie za te gadżety, którymi je otaczasz. Ja twierdzę, że pewnie też nie za te nieprzespane noce, za pocieszanie za każdym razem, kiedy upadło i rozbiło sobie kolano. Uważam, że też nie za to, że chcesz mu zapewnić szczęście w życiu! Przy okazji, tutaj poczytasz, dlaczego twierdzę, że celem rodzica nie jest zapewnienie dziecku szczęścia.

Tak naprawdę, w Dzień Matki (i, szczerze, każdy inny dzień życia), twój synek czy córeczka będą ci wdzięczni za to, że dajesz mu tych 5 rzeczy:

1. uczysz czym jest rywalizacja i porażka 

Kto z nas nie chciałby widzieć naszego dziecka odnoszącego w kółko sukcesy? Ale nie łudźmy się, że sukces odniesie to dziecko, które przyzwyczajone jest do wysłuchiwania peanów na swoją cześć. Zobacz na przykłady najlepszych magików biznesu, ludzi pokroju Steve’a Jobsa. On z pewnością wiedział czy jest porażka i rywalizacja. Co ważniejsze – on (i wielu mu podobnych, którzy odnoszą sukces w życiu) wiedzą, jak z tych dołów się wygramolić i robić dalej swoje. I odnosić sukces, czymkolwiek jest to czym się zajmują.

Zatem – w macierzyństwie naszą rolą jest nauczenie dziecka, że czymś dobrym są: rywalizacja z samym sobą, swoimi słabościami oraz z innymi – doskonalenie się, uczenie się na błędach innych, zdrowe porównywanie się do innych. Nie ma nic złego w chęci bycia lepszym od innych. I nie ma nic złego w tym, że nie zawsze nam to wychodzi.

Forbes pisał niedawno o tym, jak przygotować dziecko na sukces, ucząc radzenia sobie z porażką. Warto poczytać!

2. rozbudzasz w dziecku aspiracje

Czy to, że zostawiasz swoje dziecko o rok dłużej w przedszkolu jest dobre? Dyskusja na zupełnie inny post. Jestem przekonana, że pokazując dziecku, że uznajemy je za „za małe” na coś tam albo „niezdolne” do czegoś tam, to ogromny błąd! Rozbudzając aspiracje i ambicje, jako Matki uczymy, że potencjał jest w nich samych i to od nich zależy czy będą w życiu kiedyś szczęśliwe. Tego uczyła mnie moja Mama. Zgoda, nie zawsze pochwalała moje wybory. Ale ZAWSZE twierdziła, że jestem zaje*** (czyli w jej słowach: „zdolna”, „mądra”). Pokazywała, że we mnie wierzy, że mi ufa, że jest przekonana o tym, że sobie poradzę. I wiesz co – tak było … i jest do dziś. Uwierzmy w swoje dzieci!

Autor: Tanja Heffner

3. podkreślasz jak ważna jest koncentracja

Ale po co? Właśnie dlatego, że żyjemy w turbo szybkich czasach. Wciąż robimy jednocześnie tryliardy rzeczy, łapiąc gazyliony srok za ogon w jednym czasie. Kochaniutka, przecież sama wiesz, że czasy multitaskingu jako zalety już minęły! Tu nie chodzi o to, by teraz uczyć dziecko, że ma robić jedną rzecz na raz. Raczej o to, by uczyć go uważności i koncentracji. Brzmi jak założenia filozofii „mindfullness”? Słusznie. Ale nie traktujmy tego jak modę. Stop. Breathe. Let go.  – czyli Zatrzymaj się. Oddychaj. Odpuszczaj. Za taką naukę twoje dziecko będzie ci zawsze wdzięczne.

6 prostych ćwiczeń uważności i koncentracji znajdziesz tutaj na stronie Pocket Mindfullness.

Autor: Matt Hoffman

4. stawiasz wyzwania

Nawet te drobne i beznadziejnie głupie (w opinii otoczenia). 3-latek spokojnie może pomagać w wyrzucaniu śmieci, robieniu zakupów, zamiataniu (z różnym skutkiem – wiem). Stawiając od najmłodszych lat drobne wyzwania i z czasem dodając ich więcej, pokazujesz, że to „życie to nie jest bajka”. Ale też – uczysz odpowiedzialności i samodzielności. Za to twoje dziecko będzie ci również dozgonnie wdzięczne.

i wreszcie…

5. uczysz decydowania o sobie

Jako matka, przede wszystkim chcę by kiedyś moje dziecko żyło swoim (oby szczęśliwym) życiem. Chcę by czuło się spełnione, by miało to, czego chce. Ty też, prawda? Dlatego postuluję – uczmy dzieci by decydowały o sobie. Kiedy? Zawsze! Popatrz na taki bunt dwulatka. Pisałam niedawno o tym, że bunt dwulatka jest super. Jeśli pozwolimy dziecku decydować o tym, co na siebie założy; kiedy, co i ile zje; czy chce lub nie podzielić się zabawką, to pokazujemy, że: szanujemy jego wybory (a zatem też jego samego) oraz, że ma prawdo o decydowania o sobie. To tak naprawdę, a nie ciągłe chwalenie za byle co albo dawanie nagród czy kar, buduje pewność siebie dziecka. Taki młody człowiek, w przyszłości nie da sobą sterować. I będzie myśleć samodzielnie.

I oby to myślenie zaprowadziło go do własnej recepty na szczęście!

Z okazji Dnia Matki życzę Wam niegasnącej wiary w swoje dzieci, cierpliwości kiedy będą decydowały o tym w co się rano ubrać oraz pokładów cierpliwości, kiedy będą uczyć się tego wszystkiego, za co do końca życia będą Wam wdzięczne!

Wasza,

M.