Mama subiektywnie

O śnie, rodzicielstwie bliskości i wychowaniu. Dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czego mogą nauczyć cię znane matki celebrytki?

Znane matki celebrytki. Znane tylko dlatego, że są celebrytkami i mają dzieci? Pewnie w jakimś stopniu tak. Widzimy je przecież wszędzie – na „ściankach”, w TV oglądając relacje z imprez, w necie gdzie blogują, pozują, opowiadają i przekonują (w większości), że macierzyństwo jest takie „cool”.

Przyglądając się tym wszystkim znanym matkom celebrytkom mam wrażenie, że macierzyństwo stało się pewną pozą. I modą. Że dobrze jest pokazać się tu i tam z dzieckiem, opowiadając przy tym z zachwytem, że „dziecko w ogóle nie zmieniło mojego życia. Nadal się spełniam zawodowo, a dzidziuś śpi całe noce.”  Nie wiem, jak ty, ale ja wtedy mam ochotę… walnąć z dyńki takiej mamie celebrytce. Bo same wiemy, że macierzyństwo to nie jakaś tam bułka z masłem, stanie na ściance, kupowanie ciuszków od projektantów, chwalenie się potomkiem na Instagramie. A kto tak twierdzi, kto wmawia nam, że właściwy obraz macierzyństwa to ten znany z portali plotkarskich i profili znanych matek celebrytek, ten nie tylko jest w błędzie. Powinien się też leczyć, bo nie wie o czym mówi.

Zatem czego mogą nauczyć nas znane matki celebrytki? Przede wszystkim tego, że:

Ale nie popadajmy też w paranoję! Nie wiem jak ty, ale ja mam już dość hejtu w sieci. Więc to nie będzie kolejny post z narzekaniem na celebrytki w tle!

Na szczęście są znane matki skutecznie łamiące ten stereotypowy obraz matki gwiazdy, jaki tu nakreśliłam. Takim chwalebnym wyjątkiem jest na przykład Reni Jusis, która właśnie wydaje płytę „BANG!”, powracając tym samym na rynek muzyczny po całych siedmiu latach „milczenia”.

renijusis
Reni Jusis, źródło: www.wirtualnemedia.pl

Reni Jusis jest dowodem na to, że znane matki celebrytki mogą nas nauczyć znacznie więcej. W jej przypadku macierzyństwo to nie poza. To nowa rzeczywistość, w której artystka odnajduje się jak ryba w wodzie, i w której całkowicie się zanurza. Reni pamiętamy głównie z radosnych, popowych hitów, w tym nieśmiertelnej „Zakręconej”. Ale nie wszyscy wiedzą, że wokalistka jest też mamą dwójki dzieci, blogerką, twórczynią linii produktów Eko Mama i parafrazując jej słowa, kobietą renesansu.

Podziwiam takie kobiety i matki. To prawdziwe bohaterki, kobiety silne, pewne siebie, skupione zarówno na rozwoju osobistym, jak i na rodzinie. Matki Polki w wersji 2.0. Fakt, Reni na siedem lat wycofała się z rynku muzycznego aby skupić się na rodzinie. Miałam napisać „poświęcić się rodzinie”, ale to nie prawda. Bo w przypadku Reni Jusis o poświęceniu nie ma mowy. Przez cały ten czas realizowała się, tylko w zupełnie nowej roli i na nowych polach. A teraz… BANG!… i wraca i to od razu z nowym hitem, piosenką „Bejbi Siter”. Czyż to nie idealna inspiracja dla nas – młodych matek (i rodziców)?

Zatem, czego może nas nauczyć znana matka celebrytka jak Reni Jusis? Oto moje 4 subiektywne wnioski:

  1.  Kariera czy praca?  Kariera i praca!

Reni być może śpiewała, że jest zakręcona, ale w prawdziwym życiu jest bardzo poukładana. Odwieczny dylemat matek „kariera czy praca?” swoimi działaniami skutecznie zamienia na stanowcze „kariera i praca!”. Ok, ona może wygłaszać poglądy typu „w mojej pracy fajne jest to, że nie rozstaję się z dzieckiem”. Żadna z nas raczej nie zabiera przecież malucha w chuście (w myśl idei rodzicielstwa bliskości) do biura. Jednak doskonale wie, czym jest życie w podróżach, chaosie, na walizkach i w biegu. A to po raz kolejny potwierdza regułę, że im więcej obowiązków, tym lepsza organizacja. Będąc matką możemy, podobnie jak artystka, nauczyć się (cytuję) „przy odrobinie dobrej organizacji (…) te przeszkody omijać lub starać się znaleźć w nich dobre strony.” Urlop macierzyński też nie musi jednoznacznie wykluczać kariery. Dyskutowałyśmy o tym ostatnio z przyjaciółką, Emilią. Ona, na co dzień ekspert od spraw HR, a obecnie młoda mama, rozwija się w trakcie macierzyńskiego w godny pozazdroszczenia sposób. Nauka języka, dodatkowe kursy i szkolenia, spotkania biznesowe i prywatne, wystawy i wydarzenia kulturalno-społeczne – na przykładzie Emilii, wszystko to jest w zasięgu ręki matki. Każdej z nas!

2. „Mistrzyni prowizorki”

W jednym z wywiadów Reni Jusis  przekonuje, że bycie matką „rozwija w nas kreatywność, umiejętność radzenia sobie w ekstremalnie trudnych sytuacjach, a czasem po prostu zmusza do bycia mistrzynią prowizorki.” W pełni zgadzam się z takim podejściem. Kiedy wreszcie zdamy sobie sprawę z własnej wartości? Te z nas, które nie mają jeszcze dzieci nieraz myślą o matkach w kategoriach zamkniętej w czterech ścianach „kury domowej”. Myślę, że wiele z nas nie może zdecydować się na posiadanie dziecka właśnie dlatego, że macierzyństwo jawi się nam jako koniec rozwijania własnych zainteresowań czy pasji. Jako czas nudy, powtarzalności i wbicia się w tryby codzienności. Jakież to krzywdzące! I nieprawdziwe! Z własnego doświadczenia wysuwam wniosek, że jako matki potrafimy doskonale improwizować, kombinować, wpadać na genialne pomysły w mgnieniu oka. Piszę o tym w poście „Pokaż jak jesteś kreatywny i…zostań rodzicem”.  A prowizorka? Cóż, zdarza się nam, ale za to realizujemy ją w najlepszym wydaniu. W końcu, to dowód na ogromną kreatywność rodziców. Wszystko ma działać sprawnie wokół nas. I kropka.

3. Ekologiczne macierzyństwo

Przykład Reni pokazuje dobitnie, że w momencie stania się matką, możemy zmienić podejście do całego swojego życia. Często słyszę historie mam, które szukając najlepszych rozwiązań dla swoich pociech, postanowiły zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia. Dieta, nowy sposób życia, inne podejście do pracy i relacji z ludźmi – wszystko to potrafi zmienić się w momencie kiedy zostajemy rodzicami. Czyż to nie fajna perspektywa? Zmienić swoje życie…. Reni postawiła na bycie eko. To całkowicie zrozumiałe w świecie wypełnionym chemią nie tylko gospodarczą. Jej bycie eko to dużo szerszy koncept niż tylko używanie kulek piorących zamiast proszku. To kompleksowe podejście, któremu bliżej do rodzicielstwa bliskości czy do uważnego rodzicielstwa (jak definiuje go Tracy Hogg w swojej książce). Od karmienia piersią, poprzez chustowanie, przez kwestię szczepień, aż po ekologiczne odżywanie się i produkty. To jest podejście zwane „eko mama” w wydaniu artystki. Ok, nie ze wszystkim się zgadzam i nie wszystko wprowadzam w swoje życie. Ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o świadome wybory i kierowanie się matczyną intuicją, a nie tylko o podążanie za modą. I to popieram w całej rozciągłości.

4. Rodzina, Pasja, Wolność

Trzy bardzo proste a zarazem bardzo pojemne koncepty. To te trzy rzeczy wymienia Reni zapytana w wywiadzie o to co jest dla niej ważne. U mnie wygląda to prawie identycznie. Bo zamiast wolności stawiam na zdrowie. Tylko ciesząc się dobrym zdrowiem możemy w pełni cieszyć się życiem. To znaczące, że wokalistka na pierwszy plan wysuwa rodzinę. I potwierdza to swoim postępowaniem. Przecież ostatnie lata spędziła właśnie ciesząc się rodzinnym życiem, a nie życiem celebrytki. Nie mówię, że trzeba się zamknąć w domu kiedy ma się dzieci. Inna popularna artystka, Agnieszka Chylińska też jest mamą, a w jej przypadku nie ma mowy o wycofaniu się z życia publicznego. Jest jurorką w „Małych Gigantach”, pisze książki….czego to ona nie robi! Martyna Wojciechowska wspinała się na szczyty będąc jeszcze w ciąży, a to tylko niektóre przypadki aktywnych mam. Łączy je jeszcze coś – to, że realizują swoje pasje. Mam wrażenie, że część z nas – matek – o tym zapomina. Już wkrótce na moim blogu będzie fajny (mam nadzieję), wywiad z ciekawymi dziewczynami, które udowodnią, że zdrowa dawka egoizmu jest nie tylko wskazana, ale i niezbędna dla każdej matki.

Zdaję sobie sprawę, że matki celebrytki nas irytują. Choćby dlatego:

  • ciąża przebiagająca bez powikłań (swoją drogą, czy tylko ja nigdy nie słyszałam o celebrytce leżącej na oddziale patologii ciąży? Czy to jakiś przywilej gwiazd?)
  • zero dodatkowych kilogramów po ciąży i figura modelki w tydzień po porodzie
  • miliony super ciuchów od projektantów (dosłownie, bo przecież dostają je za darmo)
  • bezproblemowe łączenie kariery i życia rodzinnego

Apeluję jednak – starajmy się patrzeć na te pozytywne przykłady, jak Reni Jusis. Kobiety takie jak ona przywracają mi wiarę w to, że świat gwiazd nie jest zgniły do dna. Że celebrytki też potrafią być zwykłymi ludźmi z problemami, ale i pomysłami na siebie. Ludźmi, którzy potrafią nas nauczyć czegoś wartościowego. A ja wolę się skupiać na pozytywach a nie negatywach. Czego i Wam życzę!